Rowerowy piątek

W każdy ostatni piątek miesiąca w Opolu odbywa się rowerowa Masa Krytyczna. Jest to cykliczna impreza podczas której rowerzyści przejeżdżają ulicami miasta. Nad wszystkim czuwa policja oraz organizatorzy – Stowarzyszenie Rowerowe Piasta Opole. Na majowej Masie zebrało się około 150 osób. Tym razem głównym celem przejazdu było wyrażenie poparcia dla budowy kładki pieszo-rowerowej przez Odrę. Tempo Masy nie jest szybkie, dzięki czemu mogą w niej uczestniczyć także dzieci oraz osoby, które dopiero zaczynają swoją przygodę z rowerem. Całość trwa około półtorej godziny. Ciekawa inicjatywa, dlatego jak tylko czas nam pozwoli będziemy w niej uczestniczyć regularnie. Oby więcej takich w okolicy.

DSC_0649[1]

DSC_0650[1]


Posted in Uncategorized and tagged , , , by with no comments yet.

Pierwszy rajd YAMAHY

W ubiegły weekend postanowiliśmy spróbować swoich (i YAMAHY) sił w rajdzie. Zdecydowaliśmy się na Koci Rajd ze startem w Sulistrowicach, zorganizowany przez Wrocławskie Stowarzyszenie Motocyklistów Wlatislavia Bikers. Była to już piąta edycja tej imprezy. Swą nazwę zawdzięcza Górom Kocim, miejscu, gdzie obywają się zawody. Mają one charakter turystycznego rajdu na orientację po wyznaczonym szlaku. Oprócz tego na trasie ulokowane są punkty, gdzie uczestnicy muszą wykonać zadania lub odpowiedzieć na pytania zawarte w roadbook’u.

DSC_0653

Z Opola wyruszyliśmy rankiem, grupą sześciu motocykli. Na szczęście nie musieliśmy się spieszyć, gdyż najpóźniej mogliśmy wystartować nawet w południe. Zaraz po rejestracji mieliśmy już okazję do zdobycia pierwszych punktów – przeszliśmy krótki kurs pierwszej pomocy, później każdy z osobna uczył się reanimacji na fantomie. Tak przygotowani wyruszyliśmy naszą opolską grupą w trasę. Pierwszy przystanek to Pałac w Krzyżowej i od razu niełatwe zadanie – ustalenie jakie ptaki widnieją na herbie grodu. Kolejna konkurencja wcale nie była prostsza, gdyż musieliśmy zlokalizować kościół na podstawie otrzymanego wcześniej zdjęcia, a następnie policzyć liczbę rosnących przy jego bramie orzechów. Na trasie były również konkurencje zręcznościowe (np. wbijanie gwoździ, strzelanie do prowizorycznej bramki piłką fitness), jak i te wymagające sprawności intelektualnej (np. obliczenie ile litrów wody zmieści się w bali, umiejscowionej przy jednym z punktów rajdu).

Fajne jest to, że przy okazji mogliśmy zobaczyć sporo atrakcji znajdujących się w okolicy. Duże wrażenie zrobiła na nas zapora na jeziorze bystrzyckim, która zachwycała swoją wielkością i widokami rozpościerającymi się z niej. Zwiedziliśmy też Muzeum Broni i Militariów w Świdnicy. Co ciekawe, jest to obiekt całkowicie prywatny, a jednak znajduje się w nim sporo eksponatów: zaczynając od odzieży wojskowej, karabinów, hełmów, a kończąc na czołgach i myśliwcach. I wreszcie ostatnia atrakcja – malowniczo położony młyn z przemiłymi gospodarzami, przy którym mieściła się wyżej wspomniana balia z wodą.

Klimat podczas rajdu był niesamowity. Mimo że formuła imprezy wiąże się z pewną rywalizacją, to nie dało się jej odczuć, a każdy uczestnik był przyjaźnie nastawiony do drugiego. Największą przeszkodą na trasie okazała się pogoda. Początkowo wręcz idealna, z czasem zaczęła się pogarszać i w efekcie około 1/3 trasy przejechaliśmy w deszczu. Wydłużyło to czas naszego przejazdu, ale na szczęście później znów zaświeciło słońce, które wysuszyło nasze przemoczone kombinezony. Zmęczeni, ale w dobrych humorach, po ponad 6 godzinach jazdy dotarliśmy do mety. A tam jeszcze tylko ostatnia konkurencja – slalom, i można było zdawać karty przejazdu. Na zakończenie rajdu przygotowano imprezę z koncertem i ciepłym poczęstunkiem. Niestety znowu deszcz dał znać o sobie i zdecydowaliśmy się na szybszy powrót do Opola. Tym samym nie poznaliśmy ostatecznych wyników rajdu. Nie jesteśmy tym jednak zawiedzeni, wszak najważniejsza jest atmosfera. Do zobaczenia na rok!

DSC_0683


Posted in Uncategorized and tagged , , , , , , , by with no comments yet.

Żeby było jaśniej

W celu poprawy bezpieczeństwa oraz zwiększenia komfortu jazdy nasz motocykl zyskał kolejne nowe elementy.

Dobre oświetlenie nie jest dobrą stroną starszych motocykli, takich jak nasza YAMAHA. Postanowiliśmy więc zmianić zwykłą żarówkę H1 na jej odpowiednik H1 tylko znacznie skuteczniejszą – xenonową. Rożnica jest kolosalna, światło jest białe i sięga znacznie dalej niż zwykła żarówka. Dodatkowym pozytywnym efektem jest mniejsze zużycie prądu aż o 20W, a to już sporo w przypadku motocykla.

DSC_0626

Zamontowaliśmy także nową kierownicę. Lepsze prowadzenie, szersza i bardziej prostsza kierownica typu enduro spowodowała, że mniej siły trzeba używać, by jazda stała się stabilniejsza (szczególnie w przypadku pokonywania wyboistych odcinków). Ponadto jest ona wzmocniona dodatkową poprzeczką. Na szerokiej kierownicy znalazły też swoje miejsce osłony rąk tzw. HANDBARY oraz swego rodzaju luxus – HOTGRIPY, czyli grzane manetki. Przyda się w deszczową pogodę, podczas jazdy w nocy, jak również wczesną wiosną i jesienią.

DSC_0636 DSC_0635


Posted in Uncategorized and tagged , , , by with 2 komentarze.

Jak się żyje w dżungli

12 maja mieliśmy przyjemność uczestniczyć w spotkaniu z Tomaszem Michniewiczem, podróżnikiem i dziennikarzem, znanym między innymi z programu telewizyjnego „Michniewicz. Inny świat” (w każdy czwartek o godz. 20.05 w TTV). Spotkanie miało na celu promocję jego najnowszej książki „Swoją drogą”. Opisano tam historie trzech ekspedycji, w które Michniewicz zabrał swoich przyjaciół. W Opolu dziennikarz skupił się na jednej z nich – wyprawie do Kamerunu, podczas której towarzyszył mu księgowy z dużej korporacji, który zawsze marzył o poznaniu Afryki.

Większość czasu podróżnicy spędzili w głębi dżungli, mieszkając w wiosce Pigmejów. Michniewicz przedstawiał, jak miejscowa ludność, początkowo bardzo nieufna, powoli zaczęła przyzwyczajać się do obecności białego człowieka. Była mowa o tym, jak ciężkie panują tam warunki i ile trzeba zrobić, żeby zdobyć choć trochę jedzenia. Nie będzie zaskoczeniem, że głównym pożywieniem były robaki, rarytasem ryby i miód ściągany z ulów wiszących w koronach drzew. Co ciekawe, mieszkańcy wioski dzielą się wszystkimi zdobyczami po równo, niezależnie od tego kto ile uzbierał czy upolował. Celem dziennikarza było pokazanie, że podróżowanie to nie tylko podziwianie pięknych widoków i wspaniała przygoda, ale też zagrożenia i niedogodności. Opowieść zobrazowana była niezwykłymi zdjęciami.

Cieszymy się, że mieliśmy okazję tych historii wysłuchać i tym samym poniedziałkowe-poweekendowe popołudnie nie okazało się zmarnowane.


Posted in Uncategorized and tagged , , , by with no comments yet.

Nowe podnóżki w naszej maszynie

Nasza Yamaha sprawuje się bardzo dobrze, więc czas na to, by zamontować kolejne ulepszenia. Jako że nasz motocykl był budowany z myślą o poruszaniu się po wszelkiego rodzaju podłożach stwierdziłem, iż dodanie podnóżków typu enduro poprawi trzymanie obuwia oraz stabilność podczas poruszania się po nierównym terenie. Wymagało to jednak wykonania nowych mocowań, ponieważ nowe podnóżki są mocniejsze i potrzebowały szerszych uchwytów. Godzina pracy ze szlifierką oraz spawarką… i gotowe. Przygotowane elementy pozostało pomalować i poskręcać. Na deser zostaje tylko zamocować je w miejsce starych. Bo cała zabawa tkwi serwisowaniu ulubionego sprzętu 🙂

wcześniej

DSC_0624

teraz

DSC_0625


Posted in Uncategorized and tagged , , , , , , by with no comments yet.

Leniwa niedziela? Nie!

Wielką stratą byłoby nie skorzystać ze słonecznej pogody i nie wybrać się motocyklem na małą przejażdżkę… Zwłaszcza że mieliśmy zaplanowany wypad do Kamienia Śląskiego na imprezę motoryzacyjną przygotowaną przez zaprzyjaźniony Automaster Klub.

Majówka z Automaster Klub to impreza dla każdego zapaleńca posiadającego sprawny, zarejestrowany i ubezpieczony od OC samochód, prawo jazdy oraz trochę umiejętności prowadzenia auta. To wystarczy, ponieważ takie imprezy organizowane są właśnie po to, by uczestnicy doskonalili swój warsztat na zamkniętym terenie, pod opieką ratowników medycznych i straży pożarnej. Współzawodnictwo polegało na kilkukrotnym przejechaniu tego samego odcinka tzw. SUPER OS na czas. Im czas krótszy, tym wynik lepszy i ostatecznie wyższa pozycja w klasyfikacji. Imprezie towarzyszyła atmosfera pikniku. Kibice mogli z bliska zobaczyć każdy samochód, porozmawiać z uczestnikami, jak również zjeść syty posiłek w gastronomi. Dla dzieciaków była przygotowana specjalna dmuchana platforma.

10316923_817743454922397_571732215_o

Spragnieni ruchu postanawiamy w drodze powrotnej trochę jeszcze pozwiedzać i przenieść się w miejsce znacznie cichsze, więc z lotniska pojechaliśmy do Sanktuarium świętego Jacka. Warto wspomnieć, że o grodzie Kamień Śląski pisał już Gall Anonim w XII wieku, wskazując go jako miejsce przebywania Bolesława Krzywoustego. Pałac znajdujący się na jego terenie, II wojnę światową przetrwał nienaruszony. Później majątek został przejęty przez wojsko, a następnie w latach 90-tych przekazano go Diecezji Opolskiej.

Pałac otoczony jest przepięknym parkiem. Znajduje się tam między innymi ogród zimowy. Niestety jest on dostępny tylko dla kuracjuszy, ale dzięki życzliwości jednych z nich, nam udało się tam wejść. W środku panuje gorąc i duża wilgoć, co pozwala rosnącym tam roślinom prawidłowo się rozwijać. Trochę zabawne wydaje się to, że w parku, tuż pod pałacem, można spotkać spacerujące kozy… Niestety nie było nam dane zwiedzić wnętrza pałacu. Natomiast w czasie kiedy odwiedziliśmy ten obiekt, można było zobaczyć kaplicę, w której odbywało się nabożeństwo. Naprzeciw kaplicy znajduje się z kolei sporej wielkości biała dzwonnica. Wybija codziennie o godz. 12, przez 5 minut i w tym czasie lepiej się w jej okolice nie zbliżać – potrafi być naprawdę głośna.

Cóż, po pierwszomajowej wyprawie do Czech miała być leniwa niedziela, wyszło troszkę inaczej… Ale to chyba dobrze?


Posted in Uncategorized and tagged , , , by with no comments yet.

350 km

Kolejna z serii wypraw do naszych południowych sąsiadów. Tym razem obraliśmy kierunek na Morawy Północne. Wycieczka była o tyle specyficzna, że większość czasu spędziliśmy na motocyklu, zatrzymując się tylko od czasu do czasu w wybranych miejscach.

Naszym pierwszym przystankiem (oprócz wizyty w kantorze) był Jesenik. To niewielkie i bardzo spokojne miasteczko, z ratuszem przypominającym ten w Gliwicach, o którym pisaliśmy nieco wcześniej.

DSC_0624

Stamtąd, przepięknymi górskimi trasami trafiliśmy do uzdrowiska Velke Losiny. To dobra baza startowa do wypraw w góry, ale nie tylko. Przy wjeździe do kurortu stoi renesansowy pałac otoczony sporym ogrodem. Mieliśmy przyjemność zwiedzić ten obiekt od środka wraz z przewodnikiem. Wstęp to koszt 100 koron za osobę. Przewodniczka co prawda posługuje się wyłącznie językiem czeskim, ale polscy turyści dostają na początku kilkustronicową „ściągę”, gdzie przetłumaczono prawie wszystko o czym mowa w trakcie zwiedzania. Z całego kilkupiętrowego pałacu ogląda się tylko kilka sal, jednak to wystarczy, żeby poczuć klimat tamtych czasów (XVI/XVII wiek). Pokoje często zdobione są arrasami bądź portretami członków rodziny Zierotinów, do których budynek należał. Można również zobaczyć bibliotekę, kuchnię czy jadalnię. Największe wrażenie zrobiła na nas kaplica, bogato zdobiona freskami. Wizyta kończy się w najnowszej części pałacu, tj. w skrzydle w stylu empire. Co ciekawe, w trakcie kontrreformacji pałac okrył się złą sławą, gdyż był miejscem tortur i sądów czarownic.

IMG_0613

Po tak intensywnym zwiedzaniu nastał czas na obiad i w tym celu udaliśmy się do Sumperku. Akurat w czasie kiedy się tam pojawiliśmy trwał festyn, a tym samym na ulicach panował duży ruch. Nie przeszkodziło nam to jednak w znalezieniu spokojnej knajpki. Oczywiście jak obiad w Czechach to tylko i wyłącznie smażony ser. Może i tuczące, ale jakie smaczne!

Z Sumperku trafiliśmy do najurokliwszego naszym zdaniem kurortu w tych okolicach – Karlovej Studanki. Wzdłuż uzdrowiska ciągnie się szeroka ulica z drewnianymi ośrodkami i pawilonami pitnymi. Jednak niewątpliwie największą atrakcją jest tutaj niewielki wodospad, przyciągający rzesze turystów. Podobnie jak Velke Losiny jest to idealne miejsce na rozpoczęcie pieszych wędrówek, między innymi na górę Pradziad.

2014-05-01-295

Tutaj skończyliśmy naszą wyprawę. Łącznie przejechaliśmy 350 km. Sporo jak na jeden dzień. Mimo że mieliśmy niewiele czasu na jej przygotowanie, zbyt późno wyjechaliśmy z Opola, a w międzyczasie spotkał nas deszcz, to i tak możemy ją uznać z udaną i polecić Wam jako pomysł na wykorzystanie dnia wolnego. Dla każdego motocyklisty będzie to niewątpliwie duża frajda ze względu na liczne wzniesienia i zakręty.

Filmik z drogi 44

mapka


Wyświetl większą mapę


Posted in Uncategorized and tagged , , , , , , , by with no comments yet.

Gadżety

Kolejny etap doposażania naszej YAMAHY. Tym razem zamontowaliśmy nawigację z uchwytem oraz kamerę. Nie zawsze da się opisać piękne widoki, które mijamy, dlatego najprościej będzie je pokazać… Ponadto naszym celem jest także piętnowanie bezmyślności na drogach (poprzez pokazywanie takich zachowań). Musimy jeszcze pomyśleć nad najlepszym miejscem do ulokowania nowego sprzętu, obecnie wygląda to tak jak na poniższym zdjęciu. Pierwsze filmiki już wkrótce!

DSC_0627


Posted in Uncategorized and tagged , , , by with no comments yet.
Close
%d bloggers like this: