Atrakcje Dolnego Śląska

Korzystając, że Rajd Doliną Bobru odbywał się w niezwykle pięknej okolicy, w drodze powrotnej do Opola postanowiliśmy poświęcić trochę czasu na jej zwiedzenie.

Zaczęliśmy od wizyty w Lubomierzu. Miasto to słynie z tego, że kręcono tam kultowe już filmy o przygodach Kargula i Pawlaka, które oglądał kilkakrotnie chyba każdy Polak. Chodzi oczywiście o „Samych Swoich”, „Kochaj albo rzuć” oraz „Nie ma mocnych”.

DSC_0731

Po krótkim postoju na rynku, zawitaliśmy do Muzeum Kargula i Pawlaka. Mimo wielkiego sentymentu jakim darzymy wyżej wymienione filmy, trzeba przyznać, że jest to najmniejsze muzeum, w jakim w życiu byliśmy! Składa się z dwóch niewielkich sal. Mieszczą się w nich pamiątkowe gadżety, które zostały użyte podczas kręcenia zdjęć. W jednym z pomieszczeń wyświetlane są najciekawsze fragmenty filmów.

DSC_0750

W dniu, w którym odwiedzaliśmy Lubomierz, trafiła się dodatkowa atrakcja – pracownicy przebrali się za postacie głównych bohaterów. Jak wyglądali możecie zobaczyć poniżej.

DSC_0745

Kolejnym punktem naszej podróży były ruiny Zamku Rajsko. Jest on położony w granicach wsi Zapusta, przy drodze prowadzącej z Biedrzychowic do Leśnej. Żeby dostać się do ruin trzeba wejść/wjechać na leśną drogę, obecnie utwardzoną betonowymi płytami. Budowla powstała w średniowieczu, jednakże jej współczesny stan to pozostałości po XIX-wiecznej rekonstrukcji. Najbardziej charakterystycznym elementem zamku jest 13-metrowa wieża. My zastaliśmy zamek w trakcie remontu – teren jest ogrodzony i obiekt można podziwiać jedynie z zewnątrz.

DSC_0768

Spod Zamku Rajsko ruszyliśmy w kierunku Leśnej. Tam z kolei dotarliśmy do sztolni. Tunele, znajdujące się tuż przy głównej drodze, zostały wykute przez radzieckich jeńców w czasie II wojny światowej. Obecnie korytarze są zakratowane i niedosŧępne dla turystów. My co prawda byliśmy tylko przy tych dwóch wejściach, ale później dowiedzieliśmy się od miejscowych, że z drugiej strony góry istnieją jeszcze cztery tunele, które już zamknięte nie są.

DSC_0772

Niewątpliwie jednak największą atrakcją gminy Leśna jest Zamek Czocha – naszym zdaniem jeden z najpiękniejszych tego typu obiektów w Polsce. Zamek wybudowano w XIII wieku jako twierdzę obronną. Położony jest na wzgórzu, w dolinie rzeki Kwisy, dzięki czemu wchodząc na wieżę zamkową podziwiać można naprawdę wspaniałe widoki. Swój obecny wygląd zawdzięcza przebudowie, która miała miejsce na początku XX wieku. Warto wspomnieć, że spora część wyposażenia zamku została z niego wywieziona pod koniec II wojny światowej.

DSC_0778

Obiekt jest dość mocno rozbudowany. Z przewodnikiem można zwiedzać tzw. zamek „górny” (koszt 15 zł). My skorzystaliśmy z tej okazji, bo naprawdę warto. Zobaczyliśmy między innymi dwupoziomową Salę Rycerską, Salę Muzealną i Komnatę Książęcą. Ta ostatnia jest nawet wynajmowana, stanowi część hotelu, który obecnie mieści się w zamku. Jej centralnym punktem jest ogromne, baldachimowe łoże, ale też trudno nie wspomnieć o sporej wielkości, lustrzanej garderobie.

DSC_0805

Zamek Czocha słynie jeszcze z dwóch rzeczy: sekretnych przejść między salami oraz tzw. studni niewiernych żon, stojącej na wewnętrznym dziedzińcu. Ze studnią wiąże się dość niechlubna historia – w XVII wieku właściciel zamku Krzysztof Nostitz utopił w niej swoją małżonkę. Była to kara za zdrady. Podobna historia wydarzyła się jeszcze co najmniej raz. Obecnie, obok studni, na dziedzińcu znajduje się kawiarnia.

Ostatnim punktem zwiedzania obiektu jest wejście na wieżę. Nie jest to jednakże atrakcja dla wszystkich – wiodą do niej dość strome schody, które na ostatnim odcinku zamieniają się w drabinę. Ale jak już wspomnieliśmy wcześniej, widoki są niesamowite. Ta przyjemność trwa dość krótko, bo z uwagi na duże zainteresowanie turystów zamkiem, rotacja na szczycie wieży jest duża.

DSC_0813

Po wizycie w Zamku Czocha, kierowaliśmy się już do domu, do Opola, ale… po drodze trafiliśmy na jeszcze jeden warty uwagi obiekt. Mamy tu na myśli Zamek w Bolkowie. Jest to budowla gotycka, powstała w XIII wieku. Standardowo, jej najbardziej rozpoznawalnym elementem jest wieża (z dziobem). Budowlę na przestrzeni wieków oczywiście przebudowywano. W czasach renesansu powstał tzw. Dom Niewiast, obecnie mieści się w nim muzeum.

2014-06-22-416

Niestety, z wielu powodów (zmęczenie, długa droga do domu) nie było nam dane tym razem zwiedzić wnętrza zamku. Mamy nadzieję, że jeszcze będzie jeszcze możliwość, aby tam powrócić i naprawić ten błąd 😉

Uwaga! Trasy, które przejechaliśmy widoczne są na stronie trasser.pl – odnośnik znajdziecie po lewej stronie bloga.


Posted in Uncategorized and tagged , , , , , , , , by with 1 comment.

Rajd Bobrowy

Postanowiliśmy iść (a w zasadzie jechać ;)) za ciosem i wystartować w kolejnym rajdzie. Rajd Motocyklowy Doliną Bobru to impreza organizowana już od od 7 lat i ciesząca się sporym uznaniem wśród motocyklistów. Jego niewątpliwą zaletą jest przede wszystkim miejsce, pełne niesamowitych widoków i ciekawych tras.

DSC_0712

Rajd polegał na przejechaniu wyznaczonej poprzez itinerer trasy oraz zaliczeniu zadań przy specjalnie przygotowanych przez organizatorów punktach. Największy trud był w tym, że owe miejsca były oznaczone pomarańczowymi przedmiotami, które przez nieuwagę można było łatwo ominąć. I tak zdarzało się, że co rusz któraś z grup nie zauważyła znaku i tym samym traciła cenne punkty… Z drugiej jednak strony, jeśli ktoś był zbyt mocno wyczulony na pomarańczowe rzeczy, to mógł zatrzymywać się przy każdym gospodarstwie – taki kolor miały pokrywy od większości wystawionych przy ulicy koszy na śmieci 😉

DSC_0707

Przy oznaczonych punktach przygotowano dla uczestników różnorakie zadania. Często padały pytania, gdzie trzeba było się wykazać pewną wiedzą na temat terenu, po którym się poruszaliśmy. Na całe szczęście z reguły można było korzystać ze wszystkich możliwych źródeł (dziękujemy Wujkowi Google). Były też konkurencje sprawdzające naszą sprawność fizyczną, jak na przykład slalom rowerem. Do ciekawych należało zadanie, w którym trzeba było ogolić balon brzytwą.

2014-06-21-364

Trasę ustalono tak, aby uczestnicy mogli spotkać się z możliwie jak największą liczą lokalnych zabytków i atrakcji. Tym samym mieliśmy okazję zwiedzić Pałac w Karpnikach (obecnie w trakcie remontu) czy Wieżę Rycerską w Siedlęcinie. Mogliśmy również podziwiać piękne widoki przy zaporze Pilchowice.

DSC_0698

Nasza drużyna, składająca się z 2 motocykli, standardowo wystartowała jako jedna z pierwszych. Mieliśmy dość dobre tempo i na metę przybyliśmy dość szybko. Oczywiście nie liczył się tutaj czas, a głównie liczba zdobytych w zadaniach punktów. Trochę szkoda, że w zasadzie nie była brana pod uwagę ilość przebytych kilometrów, bo tym razem po doświadczeniach w Jura Rally bardzo pilnowaliśmy, żeby nie nadrobić trasy. Ale nie poszło źle, zajęliśmy 15 miejsce 🙂

DSC_0689

Rajd organizacyjnie został dobrze przygotowany. Do dyspozycji uczestników był ośrodek wraz z polem namiotowym. Było ognisko, był grill. Niestety troszkę pogoda nie dopisała. O ile podczas rajdu było znośnie, to już wieczorami było naprawdę zimno. Dobrze, że byliśmy przygotowani na taką sytuację. Z domu zabraliśmy samopompujące się materace, ciepłe śpiwory, termiczny koc, a nawet czapkę… To wszystko odbiło się na bagażu, który sprawił, że nasza Yamaha stała się o wiele cięższa i trudniejsza do prowadzenia. A wracając jeszcze do wyżej wymienionych materacy, to mimo wszystko lepiej mieć przy sobie jeszcze coś, co wspomoże te „samopompowanie” (my mieliśmy :D).

2014-06-22-424

Rajd uznajemy za udany. Łącznie przez cały weekend przejechaliśmy 500 km. Nie da się ukryć, że do domu wróciliśmy mocno zmęczeni. Korzystając, że jesteśmy w tych okolicach, po drodze zwiedziliśmy jeszcze kilka ciekawych miejsc, które już od jakiegoś czasu planowaliśmy zobaczyć. Ale o tym będzie mowa w następnym poście.


Posted in Uncategorized and tagged , , , , by with no comments yet.

Jura Rally

Sezon już na dobre się rozpoczął, więc nastała pora na kolejny rajd. Tym razem wybraliśmy się na Jura Rally. Impreza, jak sama nazwa wskazuje, odbywa się na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Na szczęście mieliśmy już małe doświadczenie z Kociego Rajdu, dzięki czemu mogliśmy się lepiej przygotować, czyli między innymi zabrać ze sobą ubrania przeciwdeszczowe 😉

DSC_0814

Ze względu na wczesną godzinę startu Rajdu, z Opola wyruszyliśmy dość wcześnie, bo w piątek rano. Tym razem ekipa składała się z 4 osób. W drodze do celu zahaczyliśmy o Częstochowę. Byliśmy lekko zdziwieni tym, że wbrew naszym obawom, na Jasnej Górze wcale nie było tłumów. Owszem, nie można powiedzieć, że było pusto, ale nam to miejsce zawsze kojarzyło się z ogromną ilością ludzi… Bez problemu udało nam się wejść do Kaplicy Matki Boskiej Jasnogórskiej, odwiedziliśmy również Skarbiec. Wydawało nam się, że ta sala powinna być bardziej… imponująca. A tymczasem to kaplica kipiała od złota i różnistych ozdób.

IMG_0622

Ale wracając do tematu…

Na miejsce (Jurajski Gród, miejscowość Piasek) dotarliśmy jako pierwsi uczestnicy. I nawet dobrze, bo mieliśmy czas rozejrzeć się po okolicy i coś przekąsić. Nie musieliśmy daleko szukać – jedzenie w Jurajskim Grodzie jest naprawdę pyszne. Na terenie obiektu mieści się również Park Miniatur Zamków Jurajskich. Znajdujące się tam makiety zostały wykonane z kamienia wapiennego, w skali 1:20. Atrakcja chyba głównie przygotowana dla dzieci, ale za to zdobyliśmy wiedzę, która przydała się podczas Rajdu.

DSC_0714

I się zaczęło…

Wystartowaliśmy na początku stawki. Do pierwszego punktu prowadził itinerer. Dość szybko udało nam się tam trafić. Mieliśmy możliwość zwiedzenia Jaskini Głębokiej w rezerwacie przyrody Góra Zborów. Pani przewodnik mówiła o genezie jaskini oraz szacie naciekowej, udało nam się zobaczyć nietoperze.

DSC_0779

Po tej 30-minutowej wycieczce udaliśmy się do biura Rajdu, gdzie czekało na nas nowe zadanie – przyporządkowanie zdjęć zamków jurajskich do ich nazw. Trzeba przyznać, że nie było łatwo. Zaraz potem dostaliśmy wskazówki jak dotrzeć do kolejnych punktów (już bez itinerera). Niektóre z podpowiedzi zostały sformułowane w postaci wierszyków.

Po długich naradach (i kawie ;)) skierowaliśmy się do Ogrodzieńca w poszukiwaniu… konia/ stadniny koni. Cel znaleźliśmy przez przypadek, bo praktycznie zaparkowaliśmy przed nim, jednocześnie wcześniej go nie widząc… Koniem okazała się jedna z organizatorek imprezy, która miała na sobie plastikową głowę zwierzęcia. Zadowoleni z siebie wybraliśmy się na pyszne flaki serwowane w restauracji pod ogrodzienieckim zamkiem.

Niestety, nasze zadowolenie szybko znikło, gdy zorientowaliśmy się, że wciąż nie wiemy gdzie znajduje się opisana w instrukcji ferma strusi. Ruszyliśmy trasą obligatoryjną w nadziei, że znajdziemy to miejsce oraz budynki ze zdjęć, które mieliśmy dodatkowo odszukać. Nagle, złota myśl Daniela – wracamy do Ogrodzieńca, tam musi być ferma. I była. Przywitał nas przemiły gospodarz, który powiedział co nieco o swoich podopiecznych. Panie miały nawet okazję je nakarmić. Kolejny punkt zaliczony, ale kilometry (duuużo kilometrów) nabite 🙁 Tym samym już wiedzieliśmy, że nie ma szans na czołowe miejsca w klasyfikacji Rajdu. Ale walczyć trzeba dalej! Wróciliśmy na trasę i bez problemu odszukaliśmy obiekty ze zdjęć, których wcześniej nie zauważyliśmy. Tam sweet focia (dowód) i dalej w drogę.

DSC_0797

Pod kościołem w Sokolnikach czekała na nas kolejna konkurencja, wbrew pozorom także nie taka łatwa. Uczestnicy musieli pokonać slalom w parach, mając na sobie drewniane narty. Było sporo śmiechu… i równie dużo upadków, na szczęście na miękkie, trawiaste podłoże.

Dalej ruszyliśmy w kierunku zamków w Mirowie i Bobolicach. Obydwa zabytkowe obiekty są częścią Szlaku Orlich Gniazd. W Mirowie zostały już tylko ruiny zamku z XIV wieku, gdyż budowla została zniszczona w czasie potopu szwedzkiego. Natomiast w zamek Bobolicach zrekonstruowano i dziś można zwiedzać komnaty oraz muzeum tam się mieszczące. Obydwie budowle na swój sposób są do siebie podobne i równie piękne.

DSC_0801

Kolejne zadanie odbyło się w miejscowości Żarki, przy ruinach kościoła pw. św. Stanisława. Jeden z zawodników musiał przejść wyznaczoną trasę z zawiązanymi chustą oczami oraz z kubkiem wody w ręku. Druga osoba mogła go instruować. Tutaj poszło nam całkiem dobrze, Daniel doniósł do mety prawie pełen kubek.

Znalezienie ostatniego punktu Rajdu nie byłoby możliwe, gdyby nie pomoc lokalnych mieszkańców. Zgodnie z treścią „pomocniczego” wierszyka ,w Siedlcu szukaliśmy „czegoś”, co ma napis na wspomnianej w układance „dupce”. Okazało się, że tym czymś wcale nie jest żaden pomnik, jak początkowo myśleliśmy, a Jaskinia na Dupce (w tym wypadku Dupka to pagórek, na którym mieściła się ów grota).

Po kilkugodzinnej jeździe, mocno zmęczeni, dotarliśmy do mety. A tam czekali już na nas organizatorzy z niesamowicie dobrą cytrynówką 😉 Zdobyte na trasie odpowiedzi okazały się prawidłowe, zaliczyliśmy wszystkie zadania. Niestety zrobiliśmy trochę za dużo kilometrów. Co nam pozostało? Zabawa do późnych godzin nocnych 😀

Na powrót zaplanowaliśmy jeszcze wizytę na zamku w Olsztynie. Jest to obiekt większy niż wyżej wspomniane zamki w Mirowie i Bobolicach. Do czasów obecnych zachowały się fragmenty zamku górnego z cylindryczną wieżą oraz baszta Sołtysia-Starościańska. Trzeba się trochę powspinać, ale za to ze szczytu wzgórza rozciąga się piękny widok na miasto. Ze względu na dość silny wiatr, nie przeciągaliśmy zbyt długo naszej wizyty tam.

DSC_0833

DSC_0851

Na trasie wpadliśmy na żurek do zajazdu Tytan w Kochanowicach – zdecydowanie nie polecamy tego miejsca! Niemiła obsługa, kiepskie jedzenie.

Jura Rally to na razie jeszcze (!) dość kameralny rajd, ale jesteśmy pewni, że z roku na rok frekwencja będzie coraz większa. Poza tym owa kameralność wcale nam nie przeszkadzała, bo dzięki temu mogliśmy poznać całe grono niezwykle ciekawych osób. Ponadto należy podkreślić, że jest to impreza dla ambitnych – trzeba trochę pomyśleć zanim wyruszy się w trasę, dokładnie przeanalizować, która droga będzie najkrótsza (w punktacji bardzo istotna była ilość przebytych kilometrów). Pogoda co prawda nas nie rozpieszczała, ale przecież drobny deszcz, to nie przeszkoda, zwłaszcza jak ma się na sobie membranę. Nie odbyło się też bez drobnych strat. Wszystko za sprawą zbyt mocnego zakrętu, który wywiódł (dosłownie) w pole naszego kolegę. Na szczęście upadek nie był gwałtowny, pozostał jedynie niewielki ślad na motocyklu – złamany kierunkowskaz.

Podsumowując, Jura Rally, to naprawdę fajna i ciekawa motocyklowa impreza, z wieloma atrakcjami dla uczestników i świetną atmosferą. Wielkie brawa dla organizatorów, widzimy się za rok 🙂

DSC_0692


Posted in Uncategorized and tagged , , , , by with no comments yet.

Gmole, mocna rzecz

 DSC_0677

Stało się to, co miało się stać… Nasza Yamaha dostała poważne wzmocnienie – gmole. Długo poszukiwane, bo wybór był niełatwy. Albo za małe imitacje ochrony, albo zbyt wielkie, odstające, ordynarne rurska. A rzecz polegała na uzyskania kompromisu.

DSC_0680

W końcu gmole zostały wybrane od producenta z okolic Częstochowy. Montaż wymagał trochę wysiłku intelektualnego, ponieważ trzeba było wypozycjonować dodatkowe wsporniki mocowane pod owiewkami. Z początku wyglądało tak jakby nie było szansy, by obie strony miały pasować do siebie, jednak w miarę skręcania wszystko idealnie się złożyło.

DSC_0673DSC_0674

Efekt końcowy jest zadowalający – dobrze wygląda, nie szpeci motocykla. Na dodatek po położeniu motocykla na trawie okazało się, że plastiki i zbiornik są daleko od ziemi. Mimo to nadal dolna cześć silnika oraz dekle boczne od sprzęgła i alternatora nie są osłonięte – następna faza to płyta osłaniająca silnik.

DSC_0675


Posted in Uncategorized and tagged , , , , , , , by with no comments yet.

Zamki i grody – ciąg dalszy

Część z Was czytając relację z naszej ostatniej wyprawy do Czech, porównywało zamek w miejscowości Velke Losiny do tego w Brzegu. Postanowiliśmy sprawdzić jak duże jest to podobieństwo…

W brzeskim zamku mieści się obecnie Muzeum Piastów Śląskich. Jest tam wiele interesujących eksponatów (o których będzie mowa później) i dlatego trochę dziwi fakt, że miejsce to nie jest zbyt oblegane przez zwiedzających. Oprócz nas zamek odwiedziła tylko około 20-osobowa grupa niemieckich turystów. Odnieśliśmy nawet wrażenie, że pracownicy Muzeum byli lekko zaskoczeni naszym przybyciem. Tym samym nie dane nam było skorzystać z wiedzy przewodnika, gdyż był już zajęty oprowadzaniem wyżej wspomnianej grupy. Ale za to przez całą wędrówkę po zamku towarzyszyli nam ochroniarze… i trzeba przyznać, iż niektórzy z nich mieli całkiem sporo informacji na temat historii tego obiektu.

DSC_0664

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od podziemi. Znajdowały się tam sarkofagi nowożytnych Piastów legnicko-śląskich oraz kopie średniowiecznych nagrobków, m.in. Henryka Brodatego,Bolesława III Rozrzutnego i Henryka VI Dobrego.

DSC_0680

DSC_0689

Z kolei na pierwszym piętrze mieliśmy okazję podziwiać zbroje oraz ubiór dworski z XIII-XVII w. Stroje zwracały uwagę dużą gamą swoich kolorów. Na końcu pomieszczenia rozłożono ogromną makietę Brzegu.

brzeg byczyna (1)

Kolejne piętro Muzeum przywitało nas obrazami Jana Styki: „Grunwald” oraz „Polonia”. Obydwa obrazy zostały namalowane z niesamowitą precyzyjnością, dokładnie widać dosłownie każdy ich szczegół. A trzeba jeszcze podkreślić, że są całkiem sporych rozmiarów, co powoduje, że efekt jest jeszcze większy. Dalej można zobaczyć jak mieszkali niegdyś gospodarze zamku. Niestety, zauważyliśmy, że sporo z eksponatów to jedynie kopie z czasów współczesnych. Stało się tak zapewne dlatego, że z samego wnętrza zamku nie zachowało się w zasadzie nic.

Na szczęście nie wszystkie przedmioty okazały się kopiami, co mogliśmy zaobserwować na ostatnim piętrze. Wystawa ta pokazuje sztukę Śląska z XV-XVIII w. Jak wiadomo sztuka wówczas była często skupiona wokół kościołów, stąd eksponaty ewidentnie nawiązywały do treści religijnych. Przykładowo, tuż przy wejściu umiejscowiono drewniane rzeźby z Ukrzyżowania Pańskiego, dalej widać między innymi figurki maryjne czy też postacie aniołów.

Na koniec czekała nas jeszcze jedna wystawa – „Blask lampy naftowej”. W niewielkim pomieszczeniu zgromadzono szereg różnorakich i różnobarwnych lamp. Aż szkoda, że zabroniono robienia zdjęć… Nie można także przejść się po parku, usytuowanego z tyłu zamku. Przykro patrzeć jak taki ładny teren stoi ogrodzony i niedosŧępny dla mieszkańców oraz turystów.

Oprócz Muzeum Piastów Śląskich zdążyliśmy także zobaczyć Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego, rynek, gotycki kościół pw. św. Mikołaja oraz Bramę Odrzańską z XVI w.

DSC_0731

Korzystając z tego, że wyruszyliśmy dość wcześnie z Opola i mieliśmy jeszcze przed sobą prawie całe popołudnie, postanowiliśmy odwiedzić gród warowny w Byczynie. Konkretnie znajduje się on we wsi Biskupice nad zalewem Brzózki. Obiekt z zewnątrz prezentował się całkiem okazale, ale trzeba było zobaczyć nasze zdziwienia, kiedy okazało się, że w jego środku znajdują się jedynie… puste ławy. Wyczytaliśmy wcześniej, że sporo się tam dzieje – odbywają się szkolenia z zakresu fechtunku, strzelania z łuku, pokazy strojów średniowiecznych, itp. Warto dodać, że byliśmy tam 1 czerwca, czyli w Dzień Dziecka. Na dodatek droga do grodu była dość wyboista – ładna polna ścieżka w pewnym momencie zamieniła się w zabłoconą i grząską drogę. Cóż, najwidoczniej mieliśmy pecha 😉

DSC_0740

W drodze powrotnej mijaliśmy dwa piękne, drewniane kościoły: w Biskupicach i w Brzezinkach. Później zatrzymaliśmy się jeszcze w Kluczborku. Tam spacerując po rynku, dotarliśmy do wieży ciśnień z XV w. (inaczej wieża bramy „Krakowskiej”). Udało nam się również obejrzeć wystawę plenerową „Współczesne ule figuralne” w Muzeum im. Jana Dzierżonia. Na tym zakończyliśmy naszą niedzielną podróż.

DSC_0763


Posted in Uncategorized and tagged , , , , , by with no comments yet.

Bajkowo

DSC_0653

Niektórym ciężko uwierzyć, że ten piękny, wręcz bajkowy pałac przedstawiony na zdjęciu powyżej mieści się w Polsce… a jednak! Tak konkretnie pałac jest w Mosznej, w województwie opolskim, około 30 minut jazdy od Opola.

Budowla pochodzi z XVIII wieku, ale w kolejnych latach dobudowywano kolejne jej elementy. W efekcie ma 99 wież i 365 pomieszczeń. Dlaczego 99 wież, a nie więcej? Otóż właściciele zamków mających więcej niż 100 wież musieli oddawać swe wojsko do dyspozycji króla; sprytny gospodarz pałacu w Mosznej chciał tego uniknąć.

Pewnie część z Was, która ma już na swoim „koncie” wizytę w tym miejscu, zastanawiała się skąd w jednym z okien wziął się kościotrup. Nawiązuje on do historii pewnej guwernantki, która zakochała się w księciu. Oczywiście z powodu różnic klasowych miłość ta nie mogła być spełniona. Załamana kobieta popełniła samobójstwo, skacząc z wieży zamku. Ponoć każdej nocy jej duch błąka się po korytarzach. I kolejna ciekawostka – budowla ta w rzeczywistości jest pałacem, a nie zamkiem. Zamki mają elementy obronne, takie jak na przykład fosa, a w ich skład wchodzi cały kompleks budynków niemieszkalnych (m.in. stajnie, magazyny). Budowla w Mosznej tego nie ma, jednakże już od wielu lat nie wiedzieć czemu przyjęło się nazywać ją zamkiem.

DSC_0675

Wszystkie te informacje zdobyliśmy podczas zwiedzania wnętrza pałacu w Mosznej. Niestety, trzeba przyznać, że sale wewnątrz nie robią już takiego wrażenia jak widok na zewnątrz. I tak byliśmy w: sali lustrzanej bez luster, bibliotece bez książek oraz kaplicy bez krzyża (to pewnie akurat dlatego, że została przekształcona w salę koncertową). Chyba najbardziej naszą uwagę przyciągnęły bogato zdobione sufity. Warto tam zajrzeć, chociażby po to, żeby usłyszeć co nieco o historii tego miejsca. Zwiedzanie tylko z przewodnikiem, trwa około 3 kwadranse, koszt to 10 złotych. Na szczęście przewodnik ma do dyspozycji mikrofon, co jest niezwykle istotne, bo grupy odwiedzających potrafią być całkiem spore.

DSC_0676

Jeszcze do niedawna w części pałacu mieściło się Centrum Terapii Nerwic. Obecnie znajduje się tam hotel. Oprócz tego jest także restauracja. Serwują tam bardzo dobre potrawy, w przystępnych cenach. Przez restaurację wiedzie jedyna droga ku oranżerii, kolejnej atrakcji pałacu.

Budowla otoczona jest parkiem, który słynie z dużej liczby kolorowych azalii. Z tego powodu najlepiej wybrać się tam na wiosnę, kiedy krzewy kwitną. Idąc aż do obrzeży parku można natknąć się na ścieżkę prowadzącą na cmentarz, gdzie zostali pochowani dawni właściciele zamku. Dowiedzieliśmy się, że żyją jeszcze ich przodkowie, co kilka lat odwiedzają to miejsce, nie mają już jednak do niego żadnych praw – pałac w Mosznej jest własnością Skarbu Państwa.

DSC_0708


Posted in Uncategorized and tagged , , , , by with no comments yet.
Close
%d bloggers like this: