home Motocykl, Polska Bieszczady motocyklem

Bieszczady motocyklem

Od dawna marzyliśmy o tym, by pojechać w Bieszczady motocyklem i przejechać Wielką i Mała Pętlę Bieszczadzką. W ostatni tydzień wakacji udało mi się wygospodarować (trochę przypadkiem) 5 wolnych dni. Wtedy wpadła do głowy złota myśl, że trzeba się spakować i ruszyć w drogę. Wybór kierunku był oczywisty. Niestety Iwona musiała zostać w Opolu, więc pojechałem na 4 dni w samotną, spontaniczną podróż na południe Podkarpacia.

Nie pojadę autostradą

Zawsze gdy jedziemy gdzieś w podróż, czy to samochodem czy motocyklem, staramy się omijać autostrady. I tym razem pojechałem bocznymi drogami. Autostrady są jak długie, proste pasy startowe, z których nie można się „wzbić w powietrze”. I na dodatek w dużej mierze są otoczone barierami dźwiękochłonnymi, przez które nic nie widać. Tymczasem jadąc drogami niższej kategorii można nacieszyć oczy widokami i zatrzymać się, by podziwiać krajobraz wokół.

Bieszczady motocyklem

Pierwszego dnia do przebycia było około 460 km, jednak gdy dodałem dodatkowe punkty trasy, które chciałem zobaczyć, wyszło prawie 500 km. To niedużo gdyby jechać autostradą. Jednak kiedy jedzie się bocznymi drogami, a czasem nawet off-em (bo taki też się trafił kilka razy podczas tego wyjazdu), czas jazdy się wydłuża. Należy też pamiętać o bezpieczeństwie. Na takich drogach chyba łatwiej o wypadek. Dlatego trzeba cały czas być skupionym na jeździe i robić przerwy, gdy tylko tracimy koncentrację. Dzieje się tak zawsze kiedy dłużej jedziemy i wpadamy w rutynę. Po każdym starcie w drogę przyzwyczajamy się do ruchu od nowa. Ja robiłem przerwy średnio co godzinę, półtorej. Ostatnim punktem trasy miała być zapora na Solinie. Po 20-minutowym spacerze po tamie i deptaku pełnego straganów niczym Krupówki w Zakopanem, ruszyłem w poszukiwaniu obiadokolacji. W ten sposób trafiłem do Restauracji „KRZEMIEŃ” przy stacji benzynowej między miejscowościami Żłobek a Czarna, na drodze 896. Ostatecznie, licząc ze wszystkimi przerwami, na dojazd do Bieszczadzkiej Przystani Motocyklowej zeszło mi 11 godzin.

tama na solinieSolina

Rozmowy przy ognisku

Przystań znajduje się jakieś 5 minut jazdy na południe od miejscowości Czarnej Górnej, dokładnie w połowie Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej, na odcinku przy granicy polsko-ukraińskiej. Wcześniej wiele słyszałem o tym miejscu i tylko mogłem sobie wyobrazić jaka tam panuje atmosfera. Potwierdzam więc, że to idealne miejsce na przerwę w dalszej podróży, jak i na to by objechać Bieszczady motocyklem. 

Jeśli szukacie innego noclegu w tej okolicy, to nasze propozycje znajdziecie tutaj.Bieszczady motocyklem

Każdego wieczoru, ok. godziny 20 rozpalane jest tu ognisko. Spotykają się przy nim wszyscy stali bywalcy Przystani, a także ci, którzy jak ja przybyli tam po raz pierwszy. Wtedy też zaczynają się opowieści o podróżach motocyklowych i wszystkim co związane z motocyklizmem. Rano wszyscy zbierają się w dalszą drogę. Ja postanowiłem pozostać na miejscu na dwie noce. Drugiego dnia lekkim motocyklem, bez zbędnego bagażu, ruszam na podbój Bieszczad motocyklem.

Uwaga, żubry…

Swoją trasę zaczynam w kierunku południowym, więc jadę na Ustrzyki Górne. Pierwszym miejscem gdzie się zatrzymuję jest punkt widokowy przed miejscowością Lutowiska. Jestem dosłownie zachwycony widokami. Po chwili ruszam w dalszą drogę.

Bieszczady motocyklem

Przed wyjazdem z domu zaznaczyłem sobie kilka punktów na mapie, które chciałbym odwiedzić. Wśród nich było kilka cerkwi zlokalizowanych przy Pętli oraz inne atrakcje turystyczne. Pierwszą z nich była Zagroda Pokazowa Żubrów. Żeby tam dotrzeć trzeba we wsi Stuposiany skręcić w lewo. Dalej w zasadzie cały czas należy jechać główną drogą. I uważajcie na żubry 😉 Akurat gdy ja je odwiedziłem, były dość daleko od zagrody, ale i tak prezentowały się majestatycznie.

żubry bieszczady

Trochę wody dla ochłody

Jadąc dalej drogą powinniście bez problemu trafić na Pętlę. Poruszając się wzdłuż zagrody odbijecie pierwszą w prawo, kilka zakrętów i jesteście na drodze w kierunku Ustrzyk Górnych, Brzegów Górnych, a tam już Przełęcz Wyżna. Kilkanaście fajnych zakrętów. Jednak trzeba zachować ostrożność. Na asfalcie często jest naniesiony piach, a samochody czasem ścinają zakręty. Na tych terenach traficie też na niejednego piechura czy rowerzystę. Polecam wziąć dwa głębokie oddechy i przejechać to na spokojnie. Jadąc dalej dojedziecie do miejscowości Wetlina, a pod jej koniec odbijcie nieco na prawo i dotrzecie na most nad niewielkim strumykiem, który wpada do rzeki Wetlina. Zaraz obok mostku po lewej stronie jest ścieżka prowadząca do Wodospadu Ostrowskich.

ciekawe miejsca w Bieszczadach

Wodospad, choć niewielki, okazał się idealnym miejscem na odpoczynek i relaks. Może nie przejechałem od rana dużo kilometrów, ale dzień był gorący i fajnie było zatrzymać się w miejscu tak przyjemnym.

Miniaturowy świat

Z naładowanymi akumulatorami ruszyłem w dalszą drogę. Upajając się widokami dotarłem do miejscowości Lesko. Zatankowałem TDM-kę do pełna i ruszyłem drogą 84 w kierunku Ustrzyk Dolnych. W wsi Uherce Mineralne odbiłem na prawo, by w Myczkowicach zajrzeć do Parku Miniatur Świątyń. Ta niecodzienna atrakcja znajduje się w Ośrodku Wypoczynkowo-Rehabilitacyjnym Caritas. W parku, jak sama nazwa wskazuje, umieszczono budowle głównie drewnianych kościołów. Naprawdę warto to zobaczyć, zwłaszcza ze względu na precyzyjne wykonane. Przy każdej miniaturze znajduje się tabliczka z opisem. Znajdziecie tam też kilka atrakcji dla swoich dzieci, jak chociażby jazda konna czy zagroda ze zwierzętami. Kawałek dalej znajduje się punkt widokowy na rzekę San.

Ponadto miejscowość Uherce Mineralne ma jeszcze dwa ciekawe miejsca: Chatka Wariatka oraz Bieszczadzkie Drezyny Rowerowe.

atrakcje Bieszczad

Historia pewnego młyna

Pokręciłem się chwilę po okolicy, po czym dalej drogą 84 pojechałem do Ustrzyk Dolnych. Na wjeździe do Ustrzyk moją uwagę przykuł myśliwiec stojący przed Szkołą Podstawową im. Bohaterów Lotnictwa Polskiego.

Bieszczady motocyklem
Na obiad zatrzymuję się w karczmie zlokalizowanej w Muzeum Młynarstwa i Wsi, powstałej w budynku starego młyna. Obecnie maszyny już tam nie pracują, jednak nadal można zobaczyć urządzenia pozostałe po młynie, służące do wyrabiania mąki. Eksponaty znajdują na parterze, gdzie mieści się restauracja, i trzech piętrach nad nią. Oczywiście obiekt jest udostępniony do zwiedzania nie tylko dla stołujących się w karczmie. Ja jednak polecam skorzystać z tamtejszej kuchni. Obiad był pyszny, dwudaniowy i przede wszystkim najadałem się do syta. Za cały posiłek zapłaciłem niewiele, a siedziałem na zewnątrz, praktycznie koło swojego motocykla. Zdecydowanie jest miejsce przyjezdne motocyklistom. Z Ustrzyk Dolnych ruszam na południe w kierunku Bieszczadzkiej Przystani Motocyklowej na nocleg.

W ciągu całego dnia zahaczyłem o kilka cerkwi przy drodze 84 i 896. Były to miedzy innymi cerkiew pw. św. Mikołaja w Rabe, cerkiwie pw. św. Paraskewy w Ustjanowej Górnej i we Stefkowej i cerkiew pw. Narodzenia NMP w Żłobku. W miejscowości Czarna odbijam w prawo, by zajrzeć jeszcze do drewnianego kościoła pw. Podwyższenia Krzyża Świętego oraz do Galerii Barak.

miniatury sakralne bieszczady

Bieszczady motocyklem

Dzień kończę przy ognisku i rozmowach pełnych „mocy” o motocyklach, ich właścicielach i przygodach jakie ich spotkały.

Będę jechać przed siebie, zobaczę co dalej…

Następnego dnia nie miałem żadnego konkretnego planu. Wiedziałem tylko, że chcę jechać na zachód. Na początek ruszyłem w kierunku Ustrzyk, potem Sanoka, zatrzymując się raz po raz przy ciekawszym miejscu. Następnie odbiłem trochę na południe, by przejechać kawałek przez Słowację. Zahaczyłem też o Bardejów, Nowy Sącz i obrałem kierunek Zakopane.

Bardejov

Po ponad 400 km postanowiłem zatrzymać się w Bukowinie Tatrzańskiej na obiad. Wybór padł na Restaurację Skalnica. To kolejne miejsce, które uważam za przyjezdne motocyklistom. Dobre jedzenie w normalnych cenach, miła i szybka obsługa. Poszukałem także noclegu w okolicy, gdyż zaczęło robić się późno. Tak trafiłem do Willi Ciżemka . Pensjonat prowadzą przesympatyczni i gościnni ludzie. Spałem w pokoju 1-osobowym, z pięknym widokiem na góry. Wieczór znowu spędziłem na interesujących rozmowach z innymi przybyłymi tutaj osobami.

Bukowina, trasy motocyklowe

I pogoda się zepsuła 

Gdy wstałem rano, pogada pokazała swoje drugie oblicze – od rana zaczęło mocno padać, z mżawką na zmianę. Ale na szczęście byłem na to przygotowany – ubrałem się ciepło w kombinezon przeciwdeszczowy wraz z pokrowcami na buty i ruszyłem powoli w drogę. Ogrzewane manetki rozgrzewają mi ręce, ale mimo to nie jest zbyt przyjemnie. Zarzucam pomysł by jechać do Zakopanego i wybieram trasę w kierunku Krakowa. Potem, omijając oczywiście autostradę, przez Katowice i Gliwice, jadę do Opola. Do domu docieram popołudniu, ale ostatnie 60 km o dziwo jadę już w słońcu.

Mimo że ostatniego dnia przyszło mi podróżować przy mniej sprzyjającej aurze, to wyjazd uważam za udany. Poznałem wielu ciekawych ludzi, odwiedziłem kilkanaście interesujących miejsc. Łącznie przejechałem prawie 1400 km, zarówno ruchliwymi drogami, jak i mało uczęszczanymi ścieżkami. A nawet udało się zaliczyć kilka dróg szutrowych oraz przejazd przez rzeczkę. Zdecydowanie warto wybrać się w Bieszczady motocyklem.

trasy motocyklowe Bieszczady

Bukowina

 

%d bloggers like this: