home Azja Mandalay – kwintesencja Birmy

Mandalay – kwintesencja Birmy

Mandalay było pierwszym miastem w Birmie, które odwiedziliśmy. Ba, nie licząc krótkiego przystanku w Bangkoku, było naszym pierwszych azjatyckim miastem! I tak właśnie wyobrażaliśmy sobie Azję – zatłoczone ulice przepełnione skuterami, targi z niespotykanymi w Polsce warzywami i owocami oraz świątynie pełne złota. Na zwiedzanie miasta i jego okolic przeznaczyliśmy cztery dni. To dużo czy mało? Na pewno wystarczająco, by odwiedzić wszystkie ciekawe miejsca w Mandalay.

ciekawe miejsca w Mandalay

Mandalay należy do tych miast, które można kochać albo nienawidzić. My zdecydowanie je pokochaliśmy. Za co? Przede wszystkim za różnorodność i uśmiech mieszkańców. Jednak to nie jest miasto łatwe do zwiedzania, dlatego trochę podpowiemy Wam jak to wszystko ogarnąć.

Jak zwiedzać?

Mandalay jest miastem bardzo dużym i grunt to sensownie podzielić atrakcje, które odwiedza się w poszczególne dni. My mieliśmy niecałe 4 dni i zrobiliśmy to następująco:

  • dzień pierwszy – przyjazd do Mandalay i szukanie hotelu, spacer po mieście (targ, rzeka Irawadi)

  • dzień drugi – okolice i dzielnice Mandalay – Sagaing, Inwa, Amarapura (most U Bein) + dzielnica twórców złotej folii i zakład tkacki (na trasie)

  • dzień trzeci – Mingun, Mandalay miasto – m. in. pałac królewski, pagoda Kuthodaw, pagoda Mahamuni, Wzgórze Mandalay

  • dzień czwarty – klasztor Bagaya, targ jadeitu, pagoda Kyauktawgyi

Mandalay

W tym wpisie przeczytacie to co można zobaczyć w samym mieście. Część miejsc jest blisko siebie, więc wystarczy wziąć 1 kurs taksówką spod hotelu, na przykład pod pałac. Innym rozwiązaniem jest skorzystanie z pick-upa, ale najpierw musicie znaleźć miejsce, z którego odjeżdża, a to nie do końca jest takie proste i oczywiste. W zależności od położenia hotelu, do części miejsc możecie też po prostu dojść pieszo.

Pałac i okolice

Jedną z bardziej charakterystycznych atrakcji Mandalay jest pałac królewski. Znajduje się on w zasadzie centrum miasta i otoczony jest fosą oraz ponad 2-metrowym murem. Jest kilka bram, jednak turyści mogą wchodzić tylko od strony ulicy nr 66 (ulice nie mają nazw tylko numery!).

pałac królewski w Mandalay

Skąd w ogóle pałac w Mandalay? Miasto na krótko w II połowie XIX wieku było stolicą państwa. Panujący wówczas król Mindon, postawił tu swoją rezydencję. Gdy monarchia upadła (1885 r.) zburzono część pałacu, a brytyjscy kolonialiści stworzyli tam siedzibę dla swojego gubernatora. Pod koniec II wojny światowej pałac królewski spłonął. To co widzimy obecnie to jedynie replika zbudowana przez przymusowych robotników w latach 90-tych ubiegłego wieku.

Mimo to, trzeba to miejsce odwiedzić. Najbardziej okazała jest sala tronowa. Warto także wspiąć się na wieżę strażniczą, z której widać cały kompleks. Spora część budynków jest pusta, im dalej wgłębiamy się w ten teren, tym mniej napotykamy ludzi. Dla nas był to niejako odpoczynek od bogato zdobionych i mocno zatłoczonych świątyń.

ludzie w Birmie

Tuż obok pałacu znajduje się klasztor Shwenandaw. Budynek ten kiedyś mieścił się wewnątrz kompleksu pałacowego, jednak został rozebrany i przeniesiony poza jego mury. Dlaczego? Syn króla Mindona był tam ponoć nękany przez ducha swego ojca.

Niegdyś apartament królewski, obecnie zaadaptowany na potrzeby świątyni Shwendandaw, jest zbudowany z drzewa tekowego. Całość zdobią przepiękne płaskorzeźby, wśród nich te najsłynniejsze – przedstawiające opowieści o poprzednich wcieleniach Buddy. Dosłownie dzieło sztuki!

klasztor Shwenandaw

Największa książka świata

Jeśli już mowa o dziełach sztuki, to wokół nie brak też innych majestatycznych świątyń. Wśród nich można wymienić na przykład pagodę Kuthodaw oraz Sandamuni. W ich otoczeniu znajduje się „największa książka świata”! Są to płyty, na których wyryto nauki Buddy. Każda z płyt mieści się wewnątrz małej, białej stupy. Ponoć gdyby czytać wszystkie wersy bez żadnej przerwy, „książkę” skończyłoby się po pół roku. W każdym razie trzeba przyznać, że widok tych setek małych pagód robi spore wrażenie.

największa książka świata Mandalay

Inną świątynią w okolicy jest pagoda Kyauktawgyi. Popularność zyskała dzięki 9-metrowemu posągowi Buddy, wykonanego z jednego kawałka marmuru. Jest stosunkowo młoda, bo pochodzi z XIX wieku. To jedna z tych świątyń, gdzie żeby dostać się do głównych ołtarzy trzeba przejść przez dziesiątki straganów z pamiątkami i ubraniami. Ma to swoje plusy, bo dzięki dużej ilości stoisk (i tym samym podobnych przedmiotów), łatwiej się negocjuje. Wstęp do świątyni jest bezpłatny.

pagoda Kyauktawgyi, atrakcje Mandalay

Po drugiej stronie ulicy od Kyauktawgyi Paya znajduje się główne wejście na Wzgórze Mandalay. Pilnują go dwa posągi chinthe, czyli coś w rodzaju pół-lwa, pół-smoka. Legenda głosi, że Budda będąc 2400 lat przed wybudowaniem Mandalay, miał przewidzieć powstanie w tym miejscu wielkiego miasta. Wzgórze to miejsce, które obowiązkowo musicie odwiedzić będąc w Mandalay. Nie tylko dlatego, że jest ważnym miejscem kultu, ale również dlatego że cała droga prowadząca do góry jest niezwykle ciekawa i usłana różnymi dziwnymi „zakątkami”. Fascynujące są te wszystkie przedstawienia Buddy. Piękny jest również widok na miasto, najlepiej się tam wybrać o zachodzie słońca.

ciekawe miejsca w Mandalay

ciekawe miejsca w Mandalay

Wzgórze Mandalay liczy 240 metrów. Ale nie dajcie się zwieść! My całą drogę pokonywaliśmy schodami (ponoć można też dojechać). Wszystko jest tak sprytnie skonstruowane, że wielokrotnie myśleliśmy, że jesteśmy już na szczycie, bo przejścia były często schowane, na przykład za ołtarzami. Może to wydawać się śmieszne, ale tym sposobem nie doszliśmy do końca! Po prostu byliśmy przekonani, że dalej nie ma już drogi. Jak się potem dowiedzieliśmy – niewiele nam zabrakło. Ale i tak powstał piękny timelapse ze Wzgórza Mandalay (choć nie z samego szczytu 😉 ).

atrakcje Birmy

4-metrowy Budda i jego świątynia

W pozostałej części miasta również można zwiedzić wiele ciekawych miejsc. Wśród nich jest między innymi Pagoda Mahamuni. To jedna z pierwszych świątyń, którą odwiedziliśmy i na pewno zapamiętamy ją na długo, dlatego szczególnie Wam ją polecamy.

pagoda Mahamuni

W Mahamuni zobaczycie ponad 4-metrowy posąg Buddy, jeden z najbardziej czczonych w Birmie. Zgodnie z tradycją dokleja się do niego płatki złotej folii. Jednak tego przywileju doświadczyć mogą jedynie mężczyźni, oczywiście odpowiednio ubrani. Jedna z legend głosi nawet, że wspominany posąg powstał przy udziale samego Buddy. Początkowo figura stała w Mrauk-U, ale król Bodawpaya zabrał go do Mandalay jako łup wojenny. Ponadto w świątyni znajduje się mnóstwo różnego rodzaju pomieszczeń, gdzie znajdują się ołtarze, rzeźby czy wizerunki władców.

Birma, Mandalay

Poczuć klimat miasta

Jeśli nie zakochacie się w pełnych przepychu świątyniach, to na pewno pokochacie Mandalay za jego specyficzny klimat. Chaotyczny ruch uliczny i czerwone plamy po betelu na drogach, mogą początkowo nieco odstraszać. Ale jesteśmy pewni, że im „głębiej” wejdziecie w miasto, tym bardziej się ono Wam spodoba.

ciekawe miejsca w Mandalay

Dlatego po pierwsze proponujemy skosztować czegoś przy ulicznych garkuchniach, usiąść razem z lokalsami ramię w ramię. Po drugie, przejdźcie się na miejscowy targ. Oprócz wielu barwnych postaci, zobaczycie tam owoce i warzywa, których raczej nie spotkacie w Polsce. Choć nie tylko, bo są też produkty których nie kojarzymy z egzotyką, jak na przykład truskawki. Ponadto widać ryby i owoce morza, surowe mięso – wszystko trzymane w takich warunkach, że u nas stragan zostałby zamknięty przez Sanepid pierwszego dnia. Ale mieszkańcy Mandalay to kupują. I jedzą. I wciąż żyją! To może jednak te jedzenie nie jest takie „złe”?

Atrakcje Birmy

Warto odbyć też spacer nad rzekę Irawadi. Widoki są piękne, nie tylko o zachodzie słońca. Można się przyjrzeć pracom przy rzecze, a także porozmawiać z miejscową młodzieżą, która lubi spędzać czas w tej okolicy. Ja zaś skorzystałam z okazji i zagrałam w karty z dzieciakami.

Mandalay

Birma, Mandalay

Jeśli interesuje Was jak wygląda praca w Birmie, to zapraszamy do naszego ostatniego wpisu Zakłady pracy w Mandalay. Odwiedzicie tam z nami między innymi dzielnicę twórców złotej folii oraz targ jadeitu.

Najważniejsze jest jednak to, że podczas tych wszystkich spacerów towarzyszył nam uśmiech mieszkańców Mandalay. Wszyscy byli bardzo życzliwi, czasem zaczepiali by zrobić wspólne zdjęcie. W porównaniu do później odwiedzonych miast nikt nie widział w nas możliwości łatwego zarobku. I właśnie nie liczne zabytki (nomen omen niezwykłe i piękne), ale ta zwykła serdeczność ludzi, sprawiła, że ciężko było pożegnać się z Mandalay… Ale czekał już na nas Bagan – o tym w następnych wpisach!

Birma, Mandalaj

Informacje praktyczne

Bilet wstępu – do pałacu i klasztoru Shwenandaw obowiązuje tzw. bilet łączony, jego cena to 10 000 kyatów. Do pozostałych miejsc wstęp jest darmowy. Jedynie na Wzgórzu Mandalay płaci się symboliczną opłatę na przechowanie butów (my zostawiliśmy u taksówkarza).

Nocleg – wybraliśmy Royal Guest House. Płaciliśmy 25$ za pokój dla 3 osób (choć pokój był 4-osobowy). Jeden z lepszych noclegów jakie mieliśmy w Birmie. Lokum z własną łazienką, składające się w zasadzie z dwóch odrębnych pokoi. Minusy? Brak okien i skromne śniadania. Ponoć ma pub na dachu, ale gdy docieraliśmy do hostelu, to nie mieliśmy już sił, żeby to sprawdzać. Generalnie możemy polecić – dobry standard za rozsądną cenę. Inne propozycje znajdziecie tutaj

Jedzenie – niestety, albo mieliśmy pecha, albo… ale w Mandalay nie mieliśmy szczęścia do dobrego jedzenia. Zasada jest jedna, choć akurat w Mandalay nie zawsze się sprawdzała – jadajcie tam, gdzie jest dużo ludzi, unikajcie lokali stworzonych dla turystów. Na pewno możemy polecić restaurację MANN, gdzie jedliśmy całkiem smaczną kolację. Posilaliśmy się także przy ulicznych straganach i też nie było najgorzej. W pozostałych miejscach jedzenie było zimne lub po prostu niedobre. Popularna wśród miejscowych knajpka TooToo zdecydowanie nie zdała egzaminu.

jedzenie w Birmie

Co najczęściej pojawiało się na naszych talerzach? Kurczak/ wieprzowina w różnorakich wersjach (na ostro, słodko-kwaśny), krewetki, ryby, sajgonki; do tego dodatki takie jak ryż/makaron + kalafior, fasola, czosnek, cebula, kukurydza. Z kolei ceny w porównaniu do całej Birmy były dość niskie – za obiad płaciło się od 2000 do 4000 kyatów. Ceny napojów tak jak w całym kraju, np. piwo – 2000 kyatów. W restauracjach do każdego dania dodatkowo w niewielkiej miseczce podaje się zupę.

  • Pingback: Jak wygląda podróżowanie po Birmie? | Szeroką Drogą()

  • Iwona

    Gadulec – nie wiem jak jest w innych państwach, ale patrząc na te, w których byłam, to rzeczywiście mieszkańcy Birmy zdecydowanie przodują jeśli chodzi o serdeczność, uśmiech i pozytywne nastawienie. Powiem szczerze, że nawet byłam w szoku, bo ludzie nas sami zaczepiali, żeby sobie porozmawiać czy zrobić wspólne zdjęcie.

  • Muszę kiedyś odwiedzić Birmę! Słyszałam, że mieszkańcy tego kraju są najbardziej życzliwymi osobami na świecie. Sam Mandalay również wydaje się przeciekawy!

  • Iwona

    Agnieszka, nic tylko szukać tanich lotów i pakować plecak 😉

  • Marcin

    Dobrze, że Birma otworzyła się w końcu bardziej na świat – turystyczne pieniądze zdecydowanie im się przydadzą a otwarcie na świat pomoże we wspólnym zrozumieniu się między przedstawicielami różnych kultur 🙂

  • Ciekawa sprawa z tymi numerami zamiast nazw ulic! Bardzo chciałabym odwiedzić kiedyś Azję, aby zobaczyć te barwne targi, zatłoczone ulice i piękne świątynie 🙂

  • Świetna relacja i przepiękne zdjęcia!

  • Iwona

    Zaniczka, rzeczywiście schodów jest sporo, ale generalnie wszędzie gdzie podróżujemy to te schody prędzej czy później się pojawiają. My nie jesteśmy jakoś szczególnie wysportowani, dlatego jestem zdania, że akurat te schody są do pokonania dla każdego zdrowego człowieka.

  • Iwona

    Fru, kto co lubi 😉 Warto raz pojechać, żeby samemu zobaczyć jak tam jest.

  • Fru

    Mnie do Azji nie ciągnie. Owszem, lubię pooglądać zdjęcia z egzotycznych targowisk, ale sama wolę surowe i chłodne miejsca 🙂

  • kolorowo i egzotycznie, coś wspaniałego, aczkolwiek mnie przerażają te wszechobecne schody.

  • Iwona

    Sonia, można w Tajlandii w ambasadzie. My jednak chcieliśmy od razu ruszyć do Birmy, więc wizę załatwialiśmy online. Wszystko poszło bardzo sprawnie – 1 dzień i wiza była na naszym mailu 🙂 Więc lecieliśmy już bez stresu, z wizą w ręce. Jedyny warunek – wiza elektroniczna obowiązuje wtedy jak przekraczasz granicę samolotem.

  • Sonia

    No Birmy to zazdraszczaaaammm całym seeeercem! *.* Obiecuję pojechać. Po takiej relacji nie może być inaczej! 🙂 A jak sprawa z wizą do Birmy? W Tajlandii ją załatwialiście czy jak?

  • Iwona

    Almost Paradise – w razie pytań służymy pomocą 🙂

  • Birma jest jednym z naszych większych celów i mam nadzieję, że w przyszłym roku uda nam się go zrealizować. Bardzo miło przeczytać tyle przydatnych informacji. Ogółem takie opisy i zdjęcia sprawiają, że baaardzo tęsknię za Azją!

  • Zachwycona jestem tymi wszędobylskimi barwami, które wylewają się z każdego rogu miasta. Bomba!

  • Ojej, jak cudnie. Subskrybuję.

  • Iwona

    MyJustyWorld – trzeba przyznać, że kolory są tam niezwykłe. U nas niestety dominuje szarość, czerń, biel… tam wręcz odwrotnie. Aż miło się patrzy 🙂

  • Niezwykle egzotyczny i malowniczy zakątek świata – niestety, nie byłam jeszcze w Azji. Twoja relacja z podróży Azji i piękne zdjęcia robią wrażenie. 🙂

  • Piękne zdjęcia, Azja zawsze zachwycała mnie niebywałą kolorystyką i zupełnie inną kulturą

  • Iwona

    Barbara – gorąco polecamy, bo naprawdę warto.

  • Iwona

    Nas też wcześniej jakoś specjalnie nie ciągnęło, głównie dlatego, że zależało nam na miejscach, gdzie można dojechać (w miarę szybko) motocyklem 😉 To był nasz pierwszy wyjazd do Azji. I jestem przekonana, że jeśli kiedyś zdecydujecie się pojechać, to złapiecie bakcyla i już w trakcie powrotu będziecie planować kolejną podróż do Azji 😀

  • Iwona

    Autopogoń – moim zdaniem trzeba tam jak najszybciej jechać, właśnie z tego powodu o którym piszesz 😉 Birma jeszcze nie jest „zadeptana” przez turystów, ale niestety jest na dobrej drodze do tego…

  • Iwona

    Ewa, to chyba może być kwestia kolejności, bo nam z kolei nie bardzo podobało się w Rangunie 😉 Ale powodem może być też czas spędzony w danym miejscu – w Mandalay byliśmy o wiele dłużej, a nasze zwiedzanie Rangunu było dość szybkie (jak na tak duże miasto) i chaotyczne.

  • Kasia

    Do Azji nas na razie nie ciągnie (my z tych co wolą chłodniejsze klimaty) ale Twoje zdjęcia kuszą… Bardzo tam kolorowo 😉

  • w Azji byłam już dwa razy, ale nigdy w Birmie – i raczej nieprędko się tam wybiorę, najpierw mam na liście inne kierunki, choć wiem, że to na pewno ciekawy kraj. na pewno warto docenić to, że nie jest tak bardzo turystyczny jak Tajlandia czy Indie.

  • Zastanawiam się, czy to jest kwestia pierwszego miasta Mjanmie, czy nie, ale my najpierw lądowaliśmy w Rangunie i to tamto miejsce polubiliśmy bardziej, a Mandalaj (jako ostatnie) dużo mniej. Może już byliśmy zmęczeni krajem? Jedno, czego na pewno nie możemy mu odmówić, to fotogeniczności 🙂 codzienność i ludzie tam znakomicie wychodzą na zdjęciach! W każdym razie super, że Wam się bardzo podobało, bo zawsze fajnie jest poczytać o innym spojrzeniu na poznane przez siebie miejsce 🙂

  • Wow, świetne miejsce. Zdjęcia są tak piękne, że aż chciałoby się to miejsce zobaczyć na własne oczy. Kto wie, może i mi się kiedyś to uda. 🙂

%d bloggers like this: