Pierwszy rajd YAMAHY

W ubiegły weekend postanowiliśmy spróbować swoich (i YAMAHY) sił w rajdzie. Zdecydowaliśmy się na Koci Rajd ze startem w Sulistrowicach, zorganizowany przez Wrocławskie Stowarzyszenie Motocyklistów Wlatislavia Bikers. Była to już piąta edycja tej imprezy. Swą nazwę zawdzięcza Górom Kocim, miejscu, gdzie obywają się zawody. Mają one charakter turystycznego rajdu na orientację po wyznaczonym szlaku. Oprócz tego na trasie ulokowane są punkty, gdzie uczestnicy muszą wykonać zadania lub odpowiedzieć na pytania zawarte w roadbook’u.

DSC_0653

Z Opola wyruszyliśmy rankiem, grupą sześciu motocykli. Na szczęście nie musieliśmy się spieszyć, gdyż najpóźniej mogliśmy wystartować nawet w południe. Zaraz po rejestracji mieliśmy już okazję do zdobycia pierwszych punktów – przeszliśmy krótki kurs pierwszej pomocy, później każdy z osobna uczył się reanimacji na fantomie. Tak przygotowani wyruszyliśmy naszą opolską grupą w trasę. Pierwszy przystanek to Pałac w Krzyżowej i od razu niełatwe zadanie – ustalenie jakie ptaki widnieją na herbie grodu. Kolejna konkurencja wcale nie była prostsza, gdyż musieliśmy zlokalizować kościół na podstawie otrzymanego wcześniej zdjęcia, a następnie policzyć liczbę rosnących przy jego bramie orzechów. Na trasie były również konkurencje zręcznościowe (np. wbijanie gwoździ, strzelanie do prowizorycznej bramki piłką fitness), jak i te wymagające sprawności intelektualnej (np. obliczenie ile litrów wody zmieści się w bali, umiejscowionej przy jednym z punktów rajdu).

Fajne jest to, że przy okazji mogliśmy zobaczyć sporo atrakcji znajdujących się w okolicy. Duże wrażenie zrobiła na nas zapora na jeziorze bystrzyckim, która zachwycała swoją wielkością i widokami rozpościerającymi się z niej. Zwiedziliśmy też Muzeum Broni i Militariów w Świdnicy. Co ciekawe, jest to obiekt całkowicie prywatny, a jednak znajduje się w nim sporo eksponatów: zaczynając od odzieży wojskowej, karabinów, hełmów, a kończąc na czołgach i myśliwcach. I wreszcie ostatnia atrakcja – malowniczo położony młyn z przemiłymi gospodarzami, przy którym mieściła się wyżej wspomniana balia z wodą.

Klimat podczas rajdu był niesamowity. Mimo że formuła imprezy wiąże się z pewną rywalizacją, to nie dało się jej odczuć, a każdy uczestnik był przyjaźnie nastawiony do drugiego. Największą przeszkodą na trasie okazała się pogoda. Początkowo wręcz idealna, z czasem zaczęła się pogarszać i w efekcie około 1/3 trasy przejechaliśmy w deszczu. Wydłużyło to czas naszego przejazdu, ale na szczęście później znów zaświeciło słońce, które wysuszyło nasze przemoczone kombinezony. Zmęczeni, ale w dobrych humorach, po ponad 6 godzinach jazdy dotarliśmy do mety. A tam jeszcze tylko ostatnia konkurencja – slalom, i można było zdawać karty przejazdu. Na zakończenie rajdu przygotowano imprezę z koncertem i ciepłym poczęstunkiem. Niestety znowu deszcz dał znać o sobie i zdecydowaliśmy się na szybszy powrót do Opola. Tym samym nie poznaliśmy ostatecznych wyników rajdu. Nie jesteśmy tym jednak zawiedzeni, wszak najważniejsza jest atmosfera. Do zobaczenia na rok!

DSC_0683


Posted in Uncategorized and tagged , , , , , , , by with no comments yet.
Close
%d bloggers like this: