Chorwacja

Cóż… nie da się ukryć, że po naszej wizycie w Albanii i Czarnogórze, Chorwacja miała wysoko postawioną poprzeczkę. Czy zachwyciła nas tak samo jak sąsiednie państwa? Zapraszamy do lektury.

W Chorwacji obydwoje już wcześniej byliśmy, dlatego zależało nam na tym, żeby zobaczyć to, czego wcześniej się nie udało. Zanim jednak trafiliśmy do Chorwacji, musieliśmy przejechać całą Bośnię i Hercegowinę. Co prawda nigdzie na dłużej się tam nie zatrzymywaliśmy, ale trzeba przyznać, że ten kraj ma swój urok. Spodobała nam się zwłaszcza stolica – Sarajewo. Tłumy młodych ludzi na ulicach, dużo świateł, zabytki pomieszane z nowoczesną architekturą… Tyle zdążyliśmy zobaczyć i strasznie żałujemy, że nie było nam dane zostać się tam na dłużej.
Podobnie jak na całych Bałkanach, zwierzęta na drodze nie są tam czymś wyjątkowym. Niestety, często przy trasie można także spotkać wysypiska. Zdarzył się i mniej miły akcent – po drodze wpadliśmy w dziurę, w wyniku czego uszkodzone zostało przednie koło samochodu. Na szczęście Daniel szybko i sprawnie wymienił je na zapasowe 🙂

BiH
Naszym pierwszym celem w Chorwacji były Jeziora Plitwickie. Dotarliśmy tam nad ranem, także znalazł się jeszcze czas na krótką drzemkę na parkingu. Dodajmy, że przez całą podróż przez Bałkany towarzyszył nam około 40-stopniowy upał. Gdy tylko przekroczyliśmy granicę zaczął padać deszcz, który spowodował, że zrobiło się chłodniej. Taka pogoda towarzyszyła nam przez cały dzień, chyba mieliśmy mocnego pecha…

mapa

Plitvice
Mimo mało sprzyjającej pogody zdecydowaliśmy się na zakup biletu wstępu do Parku Narodowego Jezior Plitwickich. A cena nie należy do najniższych, w sezonie płaci się 180 kun od osoby (ok. 100 zł). Jeśli ktoś nie ma chorwackiej waluty, może ją zakupić w kantorze, który znajduje się nieopodal kas. Są też sklepy, gdzie mniej przewidujący turyści mogą zaopatrzyć się w m.in. płaszcze przeciwdeszczowe. Wracając jeszcze do biletu – najśmieszniejsze jest to, że nikt nie pokwapił się, żeby nam je sprawdzić! Być może w pogodne dni jest inaczej…

Jeziora Plitwickie

kaczka
Park to przede wszystkim mnóstwo jezior, wodospadów i kaskad, można też podziwiać różne gatunki ryb. To tam znajduje się największy wodospad w Chorwacji, liczący 78 metrów. Barwy wody są różne, od błękitnego, przez jasnozielony, po ciemny niebieski. Jest to zależne od ilości minerałów i organizmów tam żyjących. Turyści mogą poruszać się kilkoma wybranymi szlakami. Ich wybór decyduje o tym ile będzie trwała nasza wycieczka (od 2 do 8 godzin). Poszczególne odcinki pokonuje się pieszo, statkiem lub busem. Chodzi się z reguły dość wąskimi kładkami, przez co czasem mogą powstawać korki. My na szczęście nie mieliśmy tego problemu, bo gdy odwiedziliśmy Park, nie było zbyt dużo turystów.
Trzeba przyznać, że ogrom wody i wszelakiej roślinności potrafi zrobić wrażenie. Szkoda, że deszczowa pogoda nie pozwoliła nam w pełni cieszyć się tymi widokami.

Jeziora Plitwickie
Po całodniowym spacerze wokół jezior ruszyliśmy w kierunku wybrzeża. Niestety, aura wcale się nie poprawiła. Co prawa słonce się pojawiło, ale towarzyszył mu silny wiatr (Bora). Na domiar złego, gdy zaczęliśmy szukać noclegu, okazało się, że nawet ceny na campingach są horrendalnie wysokie. W efekcie wjechaliśmy w głąb miasteczka Klenovica i tam polowaliśmy na jakieś wolne pokoje. Udało się, przez 2 dni mieszkaliśmy u Pani Darii, tuż przy samym morzu. Oto widok z naszego tarasu:

Klenovica
Warunki w pokoju były przeciętne, ale gdy wyobraziliśmy sobie, że moglibyśmy nocować w namiocie podczas nocnej burzy, byliśmy mocno szczęśliwi.
Klenovica to małe i dość spokojne miasteczko, jednak jest tam wszystko czego turysta potrzebuje. Ponadto to dobra baza wypadowa do bardziej popularnej Opatiji, wyspy Krk, Rijeki czy wcześniej wspomnianych Jezior Plitwickich. Choć mamy wrażenie, że cała miejscowość „żyje” z turystów, nie widać ich wielu na ulicach. To może się podobać.

Klenovica

Klenovica
W Chorwacji kończymy naszą przygodę z Bałkanami. Będziemy brutalni i być może narazimy się wielu osobom, ale musimy to napisać – Chorwacja przy Albanii i Czarnogórze wypada kiepsko. Wszystko jest bardzo drogie, zaczynając od noclegów, a kończąc na wyżywieniu. Plaże są przeważanie kamieniste lub ich w ogóle nie ma (skały). Sami Chorwacji są często nieprzyjemni, wręcz bezczelni. Być może karma się odmieni i za kilka lat to oni, tak jak dzisiaj Albańczycy, będą zabiegać o turystów. Bo nie zawsze wystarczą piękne krajobrazy oraz słoneczna pogoda…

Chorwacja

Na koniec wrzucamy jeszcze krótki film z Plitwic oraz mapkę pokazującą jak wyglądała nasza droga do domu.


Posted in Uncategorized and tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , , by with 3 komentarze.

Albańskimi drogami

Za nami kilka dni podróży po Albanii. Po dwóch dniach drogi samochodem byliśmy już w Kruje. Tam nocowalismy na wzgórzu zamkowym. Trzeba przyznać, że przejazd z przyczepą i motocyklami nie należał do najłatwiejszych ze względu na strome i śliskie zbocza. Od razu dało się zauważyć otwartość i gościnność Albanczyków. Zjedlismy tradycyjną albanska kolację, składającą się między innymi z zupy z koziego sera, gotowanych papryczek, pasty oraz czegoś na kształt naszego budyniu z ryżem. Kolejnego dnia ruszyliśmy już motocyklami w kierunku morza. Odwiedziliśmy mocno zatłoczone Durres i jadąc tak wybrzeżem dotarliśmy pod miejscowość Vlore. Ten dzień mocno dał nam w kość – dopiero przyzwyczajalismy się do prawie 40-stopniowych upałów i stylu jazdy Albańczyków. W miastach trzeba było mieć oczy dookoła głowy. Na szczęście udało nam się zregenerować siły na campingu tuż przy samym morzu. Tak tam pięknie, że ciężko było rozstawać się z tym miejscem, dlatego w dalszą podróż wyruszyliśmymy dopiero popołudniu. A czekała nas bardzo ambitna trasa przez Przełęcz Llogara. Mnóstwo zakrętów, strome podjazdy oraz chaotycznie jeżdżący lokalsi… Ale za to widoki niezapomniane. Nocowalismy w Ksamilu na rewelacyjnym campingu niedaleko morza. Tak nam się spodobało, że postanowiliśmy zostać 1 dzień dłużej. I to był strzał w dziesiątkę. Pojechaliśmy w tym czasie na wycieczkę do Butrintu, gdzie zwiedzilismy ruiny starożytnego miasta. Później odpoczywalismy na plaży 😉 Dziś z Ksamilu ruszyliśmy do Gjirokastry. Zobaczyliśmy tam zamek, który oprócz standardowego „wyposażenia” miał na swoim dziedzińcu wrak amerykańskiego samolotu. Jadąc prawie cały dzień górskimi drogami dotarliśmy do miasta Pogradec nad jeziorem Ochrydzkim. Jutro czeka nas Macedonia… Tak po krótce wyglądało kilka h dni. Albania to wspaniały kraj, z przepięknymi krajobrazami i niezwykle sympatycznymi ludźmi. Wszyscy są bardzo pomocni i prawie zawsze uśmiechnięci. Ale widzą też w nas turystów, którzy generują im dochód, dlatego trzeba być czujnym jeśli chodzi o płatności. Przepraszamy za wszelkie błędy i literówki popełnione w tym poście – niestety zmęczenie daje znać o sobie…

Przełęcz Llogara - Albania 2015

Orikum - Albania 2015


Posted in Uncategorized and tagged , , , , , , , , , , by with no comments yet.
Close
%d bloggers like this: