home Europa Zamki Drakuli

Zamki Drakuli

W Rumunii zobaczycie wiele wspaniałych miejsc, jednak z doświadczenia wiem, że nic tak nie przyciąga ludzi jak legenda i tajemniczość. Te dwie cechy mają w sobie właśnie zamki Drakuli, które urosły już do największych atrakcji tego kraju. Ale zacznijmy od początku.

Zamek Bran, zamki Drakuli

Kim był Drakula?

Wład III Palownik, uznawany za inspirację dla książkowego i filmowego Drakuli, żył w XV wieku i był władcą Wołoszczyzny. W młodości przebywał jako zakładnik na dworze sułtańskim. Nie było to łatwe dzieciństwo – był wykorzystywany seksualnie, w tym czasie zamordowano jego ojca i brata. Mówi się, że te lata miały duży wpływ na jego późniejsze perwersyjne zachowania.

Wład słynął w całej Europie ze swego okrucieństwa. Swoich przeciwników obdzierał ze skóry, podpalał, oślepiał, wyrywał paznokcie czy obcinał poszczególne części ciała. Zdarzyło się też, że zaprosił do siebie biedaków i bezdomnych, przygotował wielką ucztę, po której wszystkich zamknął i spalił żywcem. Takich historii o jego wyczynach jest wiele. Jednak jego ulubioną metodą tortur było wbijanie na pal. Stąd też wziął się przydomek – Palownik.

Postać Palownika stała się słynna za sprawą powieści Brama Stokera o krwiożerczym wampirze. Książka miała też kilka adaptacji filmowych. Ta najbardziej znana powstała w 1992 roku w reżyserii F.F. Coppoli.

wnętrze zamku Bran

A skąd przydomek Drakula? Tak naprawdę pochodzi od jego ojca, Włada II. Należał on do zakonu dragonów, którego celem była obrona chrześcijaństwa i walka z niewiernymi. Najprawdopodobniej wtedy nadano mu przydomek Drakul. Wiele lat później (już po sławetnych działaniach jego syna), zaczęto to słowo tłumaczyć jako „Diabeł”. Wydaje się więc, że literacka postać hrabiego Drakuli jest połączeniem ojca i syna – od pierwszego zyskał imię, od drugiego zaś charakter.

Zamek Bran

Ta wybudowana w średniowieczu górska warownia jest jedną z najpopularniejszych atrakcji w Rumunii. Znajduje się ok. 40 km na południowy wschód od Braszowa. Początkowo drewniany zamek wznieśli w tym miejscu Krzyżacy, jednak to królowi Węgier Ludwikowi I przypisuje się budowę obecnej twierdzy. Miała ona chronić szlaki na trasie Siedmiogród – Wołoszczyzna, głównie przez Turkami.

Zamek w Bran

Wstęp do zamku Bran kosztuje 35 lei (ok. 8 euro). Ale zanim dojdziemy do kasy biletowej musimy przejść przez ulicę pełną straganów uginających się pod pamiątkami z wizerunkiem Drakuli. W zasadzie na każdym stoisku jest prawie to samo, lecz jak widać biznes się opłaca. Jest też Dom Strachów, który wabi głównie młodszych podróżników.

zamki Drakuli, atrakcje Rumunii

Zamek góruje nad całą miejscowością, nie jest więc trudno do niego trafić. Nie należy do największych, jednak wewnątrz mieści się sporo pomieszczeń i wąskich korytarzy. Wyposażenie niespecjalnie zachwyca. Ciekawym elementem jest 57-metrowa studnia wykopana na dziedzińcu. Oczywiście obowiązkowo trzeba wrzucić do niej monetę.

Bran Castle

Co z noclegiem? Jako że w Bran wszystko kręci się wokół Drakuli, nocowaliśmy na dość popularnym wśród turystów Vampire Camping. Jest to całkiem przyjemne miejsce i przede wszystkim przystępne cenowo.

Rumunii reklamują Zamek w Bran jako siedzibę Drakuli, na tej legendzie zbudowali też cały przemysł turystyczny. Również Stoker w swojej książce wziął sobie ów zamek z pierwowzór. Ale jeśli wgłębimy się w temat, to coś tu delikatnie mówiąc nie gra…

To wszystko ściema!

O ile Bran był oficjalnie rodową siedzibą Drakuli, to faktycznie Wład Palownik tam nie stacjonował. Mówi się o tym, że przebywał tam co najwyżej kilka dni. Jeśli w ogóle. Gdzie więc mieszkał słynny Drakula? Odpowiedzi należy szukać w okolicy ubóstwianej przez motocyklistów Trasy Transfogarskiej. 20 km na północ od miejscowości Curtea de Argeș natrafimy na ruiny Cetatea Poienari. I to tam najczęściej przebywał Wład Palownik.

Cetatea Poienari zamki Drakuli

Zamek budowali nie tylko mieszkańcy okolicznych wiosek, również Turcy wzięci do niewoli przez okrutnego hospodara. Ale tylko nieliczni dostąpili tego „zaszczytu”. Najpierw część pojmanych zginęła w okrutnych męczarniach, inni dokonali swego żywotu podczas długiej wędrówki do osady Poienari. Kolejna smutna opowieść związana z zamkiem to historia żony Drakuli. Podczas oblężenia przez wojska tureckie, widząc beznadziejność swej sytuacji, rzuciła się z tamtejszych skał. W tym samym czasie sprytny Wład III uciekł sekretnym tunelami.

Twierdza wzniesiona została na szczycie góry. Zgodnie z tablicą ustawioną na trasie wiedzie do niej 1480 schodów. I tu być może warto szukać odpowiedzi na pytanie dlaczego Rumunii to Bran reklamują jako siedzibę Drakuli. Droga się dłuży, wiedzie przez gęsty las i zwłaszcza w upał niełatwo się tam wdrapać. Młodzi ludzie nie powinni mieć problemu z wejściem, jednak osoby starsze muszą się przygotować na spory wysiłek. Co ciekawe, jadąc tam poza sezonem, zamek minęliśmy dwukrotnie zanim zorientowaliśmy się, jak do niego trafić. Nie widzieliśmy żadnych szyldów, nie jest też zbyt widoczny z trasy. Być może sytuacja ma się inaczej w lecie, gdy przebywa tam więcej turystów. Kasa biletowa znajduje się na górze, koszt biletu jest niewielki.

droga do Cetatea Poienari

Cetatea Poienari to obecnie głównie mury i samo zwiedzanie nie zajmuje wiele czasu. Przy wejściu uwagę zwiedzających przyciągają kukły nabite na pal, mające przypominać o ulubionej „rozrywce” Drakuli. Ale największe wrażenie zdecydowanie robią widoki wokół. Podziwiać można dolinę Ardżeszu oraz Góry Fogarskie.

zamki Drakuli

Jeśli chodzi o nocleg, to w zasadzie znajdziecie go w co drugim domu, jadąc od strony Curtea de Argeș. My za pokój w czerwcu w bardzo fajnych warunkach (i ze świetnym towarzystwem słowackich motocyklistów) zapłaciliśmy ok. 80 zł. Zauważyliśmy też camping, jednak poza sezonem był nieczynny.

Ważne! Jadąc do zamku Poienari, pamiętajcie, że Szosa Transfogarska jest czynna tylko w terminie 15 czerwca do 15 września, czasem (jeśli np. jest śnieg na drodze) ten okres jest jeszcze krótszy.

Przedstawiliśmy Wam dwa zamki Drakuli. Jeden fałszywy, ale ciekawy i zadbany, drugi prawdziwy, ale w tej chwili będący już jedynie ruiną. Naszym zdaniem warto odwiedzić oba, bo w każdym jest coś co może się podobać.

  • Pingback: Braszów - rumuński Kraków? | Szeroką Drogą()

  • Oba zamki (fejkowy i pozostałości po tym prawdziwym 😉 ) zachęcają, by się w nich pojawić 🙂 Super, że swoje wrażenia z podróży uzupełniacie ciekawostkami historycznymi i praktycznymi poradami. Dzięki temu Wasz blog jest uniwersalny i przydatny zarówno dla poszukiwaczy informacji, jak również dla osób planujących własne wyprawy 🙂

  • Rumunia jest na mojej liście do odwiedzenia. Natomiast historia Drakuli mnie wciągnęła . Smutna trochę:(

  • Iwona

    Natalia, my opisaliśmy dwa najpopularniejsze, a w zasadzie to jest ich jeszcze więcej 😀

  • Skreślam więc z listy „to visit” zamek Drakuli i zapisuję „zamki Drakuli”!

  • Iwona

    Mmalena, w zasadzie zbyt wiele atrakcji na samym zamku nie ma, bo to ruiny. Jest jeszcze dziura, do której wrzuca się monety… No i piękne widoki 🙂 Myślę, że dla sporej większości największą atrakcją było wejście na górę 😀

  • Zamek Bran ulokowany na wzniesieniu, z licznymi basztami i czerwoną dachówką prezentuje się fantastycznie. Zachwycający, jak cała Transylwania i Rumunia. Koniecznie musimy wrócić w te rejony. Może będzie okazja, żeby zajrzeć wtedy do Cetatea Poienari 😉

  • Przez Rumunię tylko przejechałam, spędzając tam dwie noce i żałuje. De facto ten przejazd był o niebo ciekawszy niż wakacje w Bułgarii 😉 Fajnie prezentują się oba zamki 🙂 I ten podrabiany 😉 i prawdziwy. Jest tam więcej takich „atrakcji” jak figurki tych dwóch nieszczęśników? 🙂

  • Iwona

    Gosia, jeśli interesują Cię zdjęcia, to zapraszam jeszcze na nasz Instagram i fanpage 🙂

  • Słyszałam już kiedyś tą historie. Niezwykłe miejsce i fajne zdjęcia. Pozdrawiam ciepło a w wolnej chwili zapraszam do mnie http://www.wpuszczonawmaliny.blogspot.com :]

  • Iwono i Danielu, ciekawy wpis, aż się prosi o większą ilość zdjęć 🙂
    Faktycznie – też nie zdawałam sobie sprawy, że za filmowa produkcja znajduje takie odbicie…
    Pozdrawiam i życzę powodzenia!

  • Iwona

    Hundehoarę mieliśmy w planach, ale z kilku różnych dziwnych powodów tam nie dotarliśmy 😉 Cóż, może następnym razem.
    W Bran byliśmy w I połowie czerwca, więc można powiedzieć, że poza sezonem. W zamku były bodajże jakieś 2 wycieczki szkolne, turystów indywidualnych bardzo mało. Może przez kiepską pogodę? Ciężko stwierdzić 😉

  • oh! Wpis na czasie, bo właśnie planuję podróż do Rumunii 🙂 Co prawda zrobiłem już sobie rundkę po zamkach Drakuli, ale nie zaszkodzi tego powtórzyć. Zastanawia mnie jak to się stało, że zastaliście w Branie tak mało ludzi 😉 Byliście w Hunedoarze może?

  • Iwona

    Agnieszka, mi też zamek w Bran wydał się całkiem ciekawy. Zwłaszcza te korytarze i przejścia, sporo tego jak na taki zamek 😉 Mam nadzieję, że jeszcze Ci się uda trafić do tego „prawdziwego” zamku Drakuli (a w zasadzie Włada Palownika).

  • Iwona

    W. – generalnie pisze się też o zasługach Włada Palownika (głównie dla obronności i niezależności Wołoszczyzny). Niestety, jego metody przysłaniają te zasługi 😉
    ps. jasne, podrzucajcie linki. ja nie mam z tym problemu 🙂

  • Byłam w tym „fałszywym” zamku i mimo że wiedziałam, że jest zrobiony trochę pod turystów, to i tak bardzo mi się podobał. Taki prawdziwy, książkowy zamek 🙂 Chętnie odwiedziłabym też tę „prawdziwą” siedzibę Drakuli. Rzeczywiście, jest coś takiego w człowieku, że go ciągnie do wszystkich tych mrocznych historii…
    Pozdrawiam!

  • W.

    Co do Drakuli to gdzieś kiedyś rzuciło mi się w oczy opracowanie z tezą: „Wlad nie odbiegał aż tak bardzo od innych władców epoki ale ‚dorobiono mu brodę’ z powodów politycznych. Za opinie o Wladzie w dużej mierze odpowiedzialna była Turcja która miała z nim duże kłopoty – wygrywał z nimi”

    Ale jak było naprawdę… nikt nie wie.

    p.s. a o pozostałych zamkach wspomniałem właśnie dlatego, że nigdzie nie napisaliście, że tylko 😉 – a przy okazji by inni czytający mogli znaleźć jeszcze inne ciekawe miejsca 😉 (może się im przyda)

  • Iwona

    Fru, tak to jest… każdy słyszał o Drakuli „od małego”, ale nikt jakoś się w tą historię nie wgłębiał. Ze mną było tak samo. Dopiero gdy zaczęłam podróżować po Rumunii, bardziej zainteresowałam się tematem.

  • Iwona

    Marianna, to ja jeszcze bardziej zachęcam, bo tam naprawdę jest wiele pięknych rzeczy. Jeśli będziesz jechać samochodem, nie przeraź się, bo na początku jadąc z Pl wrażenie nie jest najlepsze. Ale późnej jest już coraz lepiej 😀

  • Fru

    Nie miałam pojęcia, że za filmowymi adaptacjami Drakuli stoi tak gorzka i przerażająca historia ;(

  • Bardzo ciekawe historie, o wielu rzeczach nie miałam pojęcia!

  • Bardzo ciekawy wpis i super zdjęcia, nie byłam jeszcze w Rumunii, ale od jakiegoś czasu mam coraz większą ochotę odwiedzić ten kraj 🙂

  • Iwona

    W. tak wiemy! Ale nigdzie nie napisaliśmy, że tak nie jest 🙂 My po prostu opisaliśmy te 2, w których byliśmy i myślę, że te najbardziej też popularne.

  • Ania

    Ten drugi wygląda na zdecydowanie ciekawszy 🙂

  • W.

    Zamków Drakuli było więcej:
    Niestety padła strona:

    http://www.nawschod.eu/wszystkie-zamki-drakuli/
    (może się przerabia http://www.nawschod.eu – poczekamy)
    ale została mi opracowana kiedyś na tej podstawie mapka:

    https://goo.gl/maps/DUepZBsZDoF2

    (w wyszukiwarce brak wpisów pod „wszystkie zamki Drakuli”)

  • Ciekawe miejsce 😀

%d bloggers like this: