19/06

Granica

Lwów. Niezwykłe miasto. Przynajmniej raz w życiu trzeba tam być. Najlepiej więcej. Jedziemy sobie na początku długiego weekendu, trochę nieświadomi wszystkiego, na granicę polsko-ukraińską. Wiemy, że będziemy czekać… Ot, postoimy na granicy jakieś 2 godzinki, da się żyć. Wybieramy przejście w Korczowej, bo najbardziej po drodze. Naszym oczom ukazuje się jedna długa kolejka. Mimo to jesteśmy jeszcze pełni optymizmu, bo „na pewno szybko pójdzie”. Optymizm nieco tracimy, gdy przez pierwsze pół godziny nie posuwamy się do przodu nawet o centymetr. Po bokach są wolne pasy, po których przejeżdżają jakieś „wybrane” auta, ale cała reszta raczej wraca się z powrotem na...