18/09

Co zobaczyć we Lwowie? (dzień drugi)

W poprzednim tekście opisywaliśmy, jakie zabytki możecie zobaczyć w ścisłym centrum Lwowa. Odwiedziliśmy między innymi rynek, Operę czy dzielnicę ormiańską. Tym razem zabierzemy Was na wycieczkę po atrakcjach może mniej popularnych, ale równie (a może bardziej?) ciekawych. Przeczytajcie co zobaczyć we Lwowie i jak można spędzić kolejny dzień w tym mieście. Jeśli na co dzień dużo chodzicie, to proponowana przez nas trasa będzie dla Was do przejścia, także w jeden dzień. Jednak ze względu na większe odległości na niektórych odcinkach proponujemy własny środek transportu (motocykl :D) albo komunikację miejską. Takie poruszanie się po Lwowie nie powinno sprawić żadnych problemów –...

30/08

Weekend we Lwowie – dzień pierwszy

Jeśli nie byliście jeszcze we Lwowie to koniecznie musicie to nadrobić! Dlaczego? Powodów wymieniać można wiele – zaczynając od zabytków, poprzez nietypowe miejsca, a kończąc na wyjątkowym klimacie, który tam panuje. Pisaliśmy już o tutejszych knajpach, tym razem podpowiemy jak spędzić weekend we Lwowie i jakie miejsca warto odwiedzić. Przygotowaliśmy dla Was plan wycieczki. Ze względu na ogromną ilość zabytków i innych obiektów wartych zobaczenia, podzieliliśmy wpis na 2 części. W pierwszej skupimy się na ścisłym centrum miasta. (więcej…)

03/07

Knajpy we Lwowie

Ten wpis miał nie powstać. Bo choć lubimy dobrze zjeść (a i czasem się napić ;) ), to blogerami kulinarnymi nie jesteśmy. Ale okazało się, że Lwów oprócz licznych zabytków, ma też do zaoferowania mnóstwo świetnych restauracji, pubów czy kawiarni. Prawda jest taka, że byliśmy w totalnym szoku, bo nie spodziewaliśmy się, że znajdziemy tu tyle dobrych lokali. Co ciekawe – każdy z nich jest inny. Knajpy we Lwowie różnią się nie tylko (często specyficznym) wystrojem, ale także rodzajem gotowanych dań, sposobem podawania jedzenia czy rachunku, a także regułami panującymi w danym miejscu.   Ostatecznie wyszło na to, że ponad...

19/06

Granica

Lwów. Niezwykłe miasto. Przynajmniej raz w życiu trzeba tam być. Najlepiej więcej. Jedziemy sobie na początku długiego weekendu, trochę nieświadomi wszystkiego, na granicę polsko-ukraińską. Wiemy, że będziemy czekać… Ot, postoimy na granicy jakieś 2 godzinki, da się żyć. Wybieramy przejście w Korczowej, bo najbardziej po drodze. Naszym oczom ukazuje się jedna długa kolejka. Mimo to jesteśmy jeszcze pełni optymizmu, bo „na pewno szybko pójdzie”. Optymizm nieco tracimy, gdy przez pierwsze pół godziny nie posuwamy się do przodu nawet o centymetr. Po bokach są wolne pasy, po których przejeżdżają jakieś „wybrane” auta, ale cała reszta raczej wraca się z powrotem na...